Reklama

Szczerość zawsze wygrywa

Piątek, 11 maja 2012 (15:44)

Teresa, jej bohaterka, zakochała się w mężczyźnie, który.... wybrał inną. – To, co dla jednego jest tylko marzeniem, innemu los rzuca pod nogi – mówi Dominika Łakomska.

Zdjęcie

/    /AKPA
/ /AKPA

Pojawiła się Pani w serialu jako sędzia Teresa Drawicz. Na długo Pani zagości?

- Dalsze losy mojej bohaterki nie są mi jeszcze znane, ale mam nadzieję, że Teresa zaintryguje widzów.

Zdjęcie

Dominika Łakomska z córeczką
/ /AKPA

Na początek Teresa zaprzyjaźniła się z Martą (Dominika Ostałowska), którą poznała na zjeździe prawników.

- Choć początek ich znajomości nie był zbyt fortunny, to okazało się, że mają wiele wspólnego.

Przede wszystkim łączy je... Wiktor (Piotr Grabowski). Można powiedzieć, że jest to klasyczny trójkąt, w którym mijają się ludzkie uczucia.

- Jak w życiu - to, co dla jednego jest tylko marzeniem, innemu, mimochodem, los rzuca pod nogi. Tak właśnie jest w tym przypadku. Teresa nie kryje swego zainteresowania Wiktorem, ale on wybrał Martę.

Czyli rywalki, a mimo to Teresa wspiera Martę.

- I to w niej cenię. Nie jest zazdrosna, a jeśli nawet, to mówi o tym otwarcie, nie ma w niej zawiści. Człowiek, który stawia na szczerość, zawsze wygrywa. Nikt nie powie o Teresie, że jest nieuczciwa!

Serial "M jak miłość" wciąż jest liderem wśród tego typu produkcji i ma ogromną "siłę rażenia". Przekonała się Pani o tym?

- Rzeczywiście, już po kilku odcinkach, spotkałam się z reakcją ludzi na ulicy. To niesamowite, jak działa magia telewizji i w jakim tempie przysparza popularności. Nie jest ona dla mnie głównym celem w zawodzie, ale skłamałabym mówiąc, że mi na niej nie zależy.

Gdzie Pani gra poza serialem?

- Od siedmiu lat jestem w zespole warszawskiego Teatru Rampa, gdzie znalazłam wyśmienite warunki do realizacji swych aktorskich pasji, rozwijania umiejętności. Dwie najnowsze premiery, w których gram: "Monsters" i "Mistrz i Małgorzata", cieszą się powodzeniem i mają dobre recenzje. Gramy też przedstawienia dla dzieci, m.in. "W pogoni za bajką", "Tajemniczy ogród", "Złota Kaczka". Najmłodsza publiczność jest dla mnie najbardziej wiarygodnym odbiorcą. Kiedyś zdarzyło mi się przejść przez widownię i... utknęłam w lesie rąk, wyciąganych do mnie w uścisku, uśmiechów, skierowanych do postaci, którą dopiero co widziały w swojej bajce... Było to tak autentyczne, że czułam ogromne wzruszenie.

Skoro o dzieciach mowa - podobno częstym gościem za kulisami jest Pani córeczka?

- Jaśmina ma dopiero trzy lata, a potrafi godzinami przypatrywać się próbom i spektaklom, wykazując zainteresowanie tym, co dzieje się na scenie. Widać miłość do teatru wyssała z mlekiem matki!

Rozm. Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: M jak miłość

Tele Tydzień

Reklama