Reklama

Anna Czartoryska: Morfina nie daje mi spać!

Czwartek, 22 grudnia 2011 (13:24)

Dorota, którą gra w "Na dobre i na złe", przyjechała do Leśnej Góry, żeby wyleczyć niewładną rękę i odszukać męża. Problem polega na tym, że jest nim... Paweł Lewicki (Maciej Marczewski), czyli mąż Agaty (Emilia Komarnicka)! Z tego nie może wyniknąć nic dobrego.

Zdjęcie

  Anna Czartoryska /Artrama /materiały prasowe
  Anna Czartoryska
/Artrama /materiały prasowe

Jakie wrażenie zrobił na tobie szpital w Leśnej Górze?

- Gdy się kiedyś źle poczuję, pojadę tam i poproszę, żeby mnie przyjęli na leczenie! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ta scenografia wygląda jak prawdziwy szpital - jest bufet, przemiła pani w recepcji, która wskazuje drogę, jak trafić do odpowiedniego specjalisty przez niekończące się korytarze, a nawet winda, w której ostatnio miałam zdjęcia. Do tego nie ma nieprzyjemnego, charakterystycznego dla szpitali zapachu. Byłoby fajnie, gdyby tak wyglądały wszystkie placówki służby zdrowia w Polsce. I żeby wszędzie były takie piękne pielęgniarki jak w Leśnej Górze!

Co dolega twojej bohaterce?

- Ma niewładną prawą rękę. Zagranie tej postaci to dla mnie duże wyzwanie. Nigdy nie byłam chora i nie leczyłam się w szpitalu. Gdy przychodzę na plan, staram się cały czas chodzić z unieruchomioną prawą ręką, a różne czynności próbuję wykonywać tylko lewą, żeby choć trochę zrozumieć położenie mojej bohaterki. Mimo że jestem leworęczna, mam duże trudności z wyjmowaniem rzeczy z torebki, ubieraniem się.

Zdjęcie

   
/Artrama /materiały prasowe

Dorota nie będzie szukała tylko pomocy medycznej...

- Okaże się, że jest żoną Pawła, który - jak wiadomo - ma także inną żonę, Agatę. Kiedyś pobrali się w Irlandii, gdzie razem mieszkali, a ich związek nie został anulowany. W dzisiejszych czasach, w dobie komputerów, trzeba się postarać, żeby mieć dwie żony.

Dorota przyjedzie odzyskać Pawła?

- Dorota była zdeterminowana, żeby raz na zawsze zakończyć tę znajomość, ale musiała się przełamać, bo znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Ma poważne problemy zdrowotne, które spowodował Paweł, i brakuje jej pieniędzy na leczenie. Nie przyjedzie upominać się o męża, tylko o zadośćuczynienie finansowe.

Czy Paweł jej pomoże?

- Będzie próbował jak najszybciej pozbyć się Doroty, żeby Agata nie dowiedziała się o jej istnieniu. Spróbuje wmówić nowej żonie, że moja bohaterka jest wariatką, która go prześladuje. Odmówi Dorocie jakiejkolwiek pomocy i zacznie ją zastraszać, ale ona nie odpuści. Znajduje się w tragicznej sytuacji, więc będzie gotowa posunąć się bardzo daleko.

To może źle się skończyć, bo coraz więcej przemawia za tym, że Paweł jest nieobliczalny.

- Dorota przynajmniej wie, czego się po nim spodziewać. W gorszym położeniu jest Agata, która nie zdaje sobie sprawy, że ma do czynienia z niebezpiecznym człowiekiem.

Czy Agata dowie się o istnieniu Doroty?

- Tak, nawet zacznie jej pomagać. Pojawi się nadzieja, że Dorota odzyska sprawność. Zobaczymy, co nabroi, gdy będzie miała dwie sprawne rączki (śmiech).

A co z innymi rolami telewizyjnymi, z których znają cię widzowie?

- Na początku przyszłego roku zaczniemy kręcić kolejną serię "Szpilek na Giewoncie". Mój wątek zostanie rozbudowany, z czego bardzo się cieszę. W końcu będę mogła śpiewać na planie! Xenia to barwna postać - twórcza, twarda dziewczyna, która zawsze dostaje, co chce. Podoba mi się jej styl. W zimie rozpoczną się także zdjęcia do kolejnych odcinków "Domu nad Rozlewiskiem". Podejrzewam, że na Mazurach będzie lodowato, ale bardzo się cieszę, bo to może być nowa jakość w serialu. Dotychczas pracowaliśmy tylko latem.

Wygląda na to, że urodziny, które obchodzisz 8. stycznia, spędzisz w pracy.

- Zawsze w urodziny staram się mieć dzień wolny i chciałabym, żeby tym razem też się udało. Nie wiem, czy to będzie możliwe, bo w moim zawodzie jest dużo niewiadomych, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i ciężko cokolwiek zaplanować.

Jak spędzasz urodziny?

- Mam bardzo wąskie grono bliskich przyjaciół. To ludzie, którzy towarzyszyli mi na różnych etapach życia - w liceum, na jednych i drugich studiach, w pracy. Moje urodziny to jedyny dzień w roku, gdy wszyscy na pewno się spotkają. Zawsze robimy sobie różne niespodzianki urodzinowe, wymyślamy oryginalne prezenty. Bardzo to lubię.

Jaki prezent dostałaś od przyjaciół ostatnim razem?

- Do końca byłam przekonana, że idę na spotkanie z nimi, a okazało się, że trafiłam do studia. Czekały na mnie gotowe podkłady, do których nagrałam wokal. To była piosenka Jolanty Borusiewicz "Hej, dzień się budzi". Kiedyś trafiłam na nią przypadkiem na Youtube.com, bardzo mi się spodobała i pomyślałam, że fajnie byłoby ją zaśpiewać.

Jolanta Borusiewicz, Ewa Demarczyk, której piosenki też śpiewałaś - niezbyt młodzieżowy repertuar.

- Widocznie jestem staroświecką dziewczyną! Moje piosenki z monodramu "Morfina" też są mocno retro. Mam nadzieję, że autorski materiał, nad którym pracuję, będzie bardziej nowoczesny.

Chcesz wydać płytę?!

- Tak, to projekt, który mam w głowie i marzeniach. Na razie jesteśmy na bardzo wstępnym etapie, ale gdy myślę, co chciałabym zrobić, przychodzi mi do głowy twórczość Zaz. Bardzo mi się podoba jej styl łączący różne gatunki w spójną całość. Na mojej płycie chcę odwoływać się do tradycyjnej polskiej, zwłaszcza warszawskiej piosenki, ale w nowoczesnej formie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. W pierwszej kolejności chcę wydać płytę z piosenkami z mojego monodramu. Czuję, że muszę, bo nie daje mi to spać po nocach (śmiech). Gdy "Morfina" zostanie w ten sposób zarejestrowana, zajmę się kolejnymi pomysłami.

Dwa lata temu ukończyłaś Akademię Teatralną. Czy jesteś zadowolona z tego, co dotychczas osiągnęłaś?

- Bardzo, bo w tym czasie - dzięki ogromnemu szczęściu - udało mi się dużo zrobić. Staram się mierzyć z ambitnymi wyzwaniami, a takim jest choćby spektakl "Morfina". Zamierzałam zrobić recital, ale przedsięwzięcie zaczęło się rozrastać. Dodaliśmy teksty z pamiętników Jeleny Bułhakowej, dzięki którym zyskaliśmy szerszy wymiar i powstał monodram. Jestem z niego bardzo dumna. Chcę podążać taką ścieżką zawodową, rozwijać się i osiągać sukcesy w zawodzie.

Brakuje tylko roli w filmie...

- Nie śpieszę się, bo chcę zadebiutować w wartościowym, ciekawym filmie. Czekam na dobry scenariusz i propozycje.

Rozmawiał Kuba Zajkowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Na dobre i na złe

materiały prasowe

Reklama