Reklama

Baar: Podoba mi się spokój Hany

Wtorek, 6 listopada 2012 (13:15)

Hana Goldberg z "Na dobre i na złe" jako ginekolog jest niezwykle odważna i empatyczna, prywatnie – asertywna i bardzo ostrożna. Kamilla Baar zdradziła nam, że chciałaby, żeby grana przez nią postać wreszcie była szczęśliwa.

Zdjęcie

- Jako aktor możesz być każdym. Możesz znaleźć u siebie wszystkie skrajności i uwiarygodnić je w sobie - mówi Kamilla Baar. /fot  /Agencja W. Impact
- Jako aktor możesz być każdym. Możesz znaleźć u siebie wszystkie skrajności i uwiarygodnić je w sobie - mówi Kamilla Baar.
/fot /Agencja W. Impact


Dlaczego ludzie tak lubią "Na dobre i na złe"?
- Wszyscy utożsamiamy się z problemem bólu, chorób, odchodzenia, pomocy najbliższym. Niezależnie od tego, gdzie mieszkamy, jaką mamy życiową drogę. Wszyscy wiemy, czym jest szpital i jak wiele zależy od profesjonalizmu i empatii lekarza. W serialu widzowie mogą zajrzeć za kulisy lekarskiego świata. Warunkiem jest także dobre aktorstwo.

Zdjęcie

Kamilla Baar
/fot /AKPA

Doskonałą obsadę ma także nowy serial medyczny "Lekarze". Boicie się konkurencji?
- Nie! Konkurencja jest potrzebna, bo mobilizuje do pracy. Kibicuję im i życzę jak najlepiej.

Po porodzie szybko wróciła Pani na plan. Obyło się bez poczucia żalu?
- Wybór między rodziną a pracą jest bardzo trudny. Ale dzięki temu, że mój partner jest także aktorem (Wojciech Błach - przyp. red.), możemy tak ułożyć grafiki, żeby synek zawsze był z jednym z nas. Możemy też liczyć na obydwie babcie. Ostatnio miałam prawie dwumiesięczne wakacje. Wyjechaliśmy do domu na wsi. Mamy tam ukochane pola i warzywa we własnym ogródku. Robiłam też przetwory.

Sama Pani je przygotowuje?
-
Uwielbiam jeść i pichcić. Chciałabym pójść na kurs gotowania Jamiego Oliviera. A, że jestem matką Polką praktyczną, interesują mnie najbardziej jego "trzydziestominutówki", czyli szybkie i zdrowe dania.

Lubi Pani Hanę?
- Nawet bardzo! Imponuje mi jej umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami losu. Podoba mi się jej spokój, jasność widzenia sytuacji, mimo niepowodzeń. Ciągle zaczyna coś na nowo, wciąż ma energię. Gdy wcielam się w swoją bohaterkę, czuję tajemniczą, dobrą chemię.

Zdjęcie

Relacje Hany z Piotrem bardzo się skomplikują. Widzów czeka sporo niespodzianek.Relacje Hany z Piotrem bardzo się skomplikują. Widzów czeka sporo niespodzianek.
/fot /Agencja W. Impact

Często zastanawia się Pani, jak postąpiłaby Hana?
- Łapię się na tym. Ale ona jest asertywna - ja dyplomatyczna.

Czeka Pani na coś, co mogłoby się wydarzyć w jej życiu?
-
Patrzę na jej losy z ciekawością, a nie z oczekiwaniami. Życzyłabym jej, żeby w końcu znalazła spokój i swoje miejsce w życiu prywatnym, bo w pracy spełnia się doskonale. Ale wiem, że jest przekornym duchem, poszukiwaczem i ryzykantką.

A może Hana jest ciekawą postacią, bo dotykają ją same nieszczęścia?
- Coś w tym jest. Wszyscy potrzebujemy obserwować ludzi, którzy zmagają się z trudnościami. Szukamy inspiracji i energii do pokonywania własnych.

Co ceni Pani w Goldberg?
- Hana jest bezpośrednia, spontaniczna, wytrwała i odważna. Radzi sobie, niczym agentka do zadań specjalnych. Podoba mi się jej kobiecość, pielęgnowanie relacji z najbliższymi. No i pasja.

Ale z Haną nie tak łatwo się zaprzyjaźnić?
- Zdecydowanie woli kontakty zawodowe. W życiu prywatnym zachowuje się jak saper: sprawdzić, przetestować, rozminować. Powodem są z pewnością doświadczenia, które ma za sobą.

Zdjęcie

/fot /Agencja W. Impact

Ile Pani daje Hanie z siebie?
-
Ona zmienia się razem ze mną i dla mnie. Grając ją, wychodzę z założenia, że dobry lekarz umie słuchać, sprawnie działać i wiele zaryzykować. Hana ma dużą uwagę na innych, a "bycie tu i teraz", to jej cecha przewodnia. 

Przygotowując się do roli chodziła Pani po szpitalach, rozmawiała z lekarzami?
-
Nie. Hanę zaczęłam grać tuż po porodzie. Śmiałam się, że mój ginekolog będzie dla mnie autorytetem w odczytaniu postaci. To wspaniały człowiek i dobry lekarz. Na pewno wiele z niego przeniosłam na graną postać.

Co mogłaby Pani robić poza aktorstwem?
-
Jak każda kobieta, jestem zmienna i często nieprzewidywalna. Trafiłam do idealnego dla siebie zawodu. Nie wiem, kim innym mogłabym być. Ale chciałabym znać siedem języków i mieć dużo wolności.

Martwi się Pani, że telefon przestanie dzwonić?
-
Jeśli ktoś dzwoni z propozycją, z zasady nie odmawiam. Chcę w stu procentach wykorzystać potencjał, który jest we mnie. Ale nie przyjmuję też każdej propozycji. Intensywnie żyję. Bardzo ważna jest dla mnie rodzina. Staram się dobrze spożytkować każdy dzień, w którym nie pracuję.

Rozm. Małgorzata Pyrko

Artykuł pochodzi z kategorii: Na dobre i na złe

Świat Seriali

Reklama