Reklama

Marzena Kipiel-Sztuka adwokatem Kiepskich

Środa, 1 sierpnia 2012 (15:40)

Dyscyplina, wzajemna sympatia i sprawdzone sposoby na rozładowanie napięć. Brzmi jak bajka? Być może, ale tak wygląda praca na planie "Świata według Kiepskich". – Jesteśmy bardzo zgraną drużyną – zapewnia Marzena Kipiel-Sztuka.

Zdjęcie

Marzena Kipiel-Sztuka jako Halinka Kiepska /  /Polsat
Marzena Kipiel-Sztuka jako Halinka Kiepska
/ /Polsat

Zdjęcie

Halinka Kiepska to twarda sztuka
/ /Polsat

Od ponad 13 lat gra Pani w "Świecie według Kiepskich". Nie ma Pani już dość serialowej Halinki?
- Absolutnie nie! Powodów jest kilka: świetnie napisane scenariusze, dyscyplina na planie i doskonale rozumiejąca się ekipa. Stanowimy zgraną drużynę, która wie, do której bramki ma strzelać. Istotne jest też to, że darzymy siebie szacunkiem i sympatią.

Trudno uwierzyć, że na planie nie dochodzi niekiedy do zgrzytów i różnego rodzaju niesnasek.
- Oczywiście, czasami jest trochę nerwowo, zdarzają się napięcia - jak w każdej rodzinie. Ale nie wynikają one ze złej woli i szybko staramy się je rozładowywać. Gdybyśmy się nie lubili i tylko warczeli na siebie, nie byłoby mowy o sukcesie, jaki ten serial odniósł. Kamery nie można oszukać i widz natychmiast wyczułby, że coś jest nie tak z tymi "Kiepskimi".

Ponad 400 nakręconych odcinków to niezły wynik. Któryś z nich był dla Pani wyjątkowy?
- Dla mnie każdy jest szczególny. Z chęcią oglądam nawet te sprzed wielu lat. Widzę panią Krystynę Feldman i pana Leona Niemczyka, z którymi miałam szczęście pracować. Kiedy startowaliśmy z serialem, część osób z branży nie patrzyła na nas przychylnym okiem. Dziś zazdroszczą, że mogłam zagrać z największymi tuzami. 

Zdjęcie

Wbrew pozorom Ferdek (Andrzej Grabowski) i Halinka (Marzena Kipiel-Sztuka) to udane małżeństwo. Może nie wzorcowe, ale na pewno kochające się.
/Grzegorz Gołębiowski /Polsat

Rozmawiamy w czasie przerwy między ujęciami do nowej serii. Co tym razem wymyśli Halinka?
- Oj, będzie się działo! Założy rodzinną firmę, mianując siebie prezeską i menadżerką, córkę i synową mianuje swoimi zastępczyniami, natomiast Ferduś i Walduś będą tylko niewiele znaczącymi zasobami ludzkimi. Napisze też autobiografię "Moje kiepskie życie", czym zaszokuje niektórych mieszkańców kultowej kamienicy.

Książka wywoła zgorszenie?
- Na pewno będzie pikantna, co nie oznacza, że demoralizująca. Przy okazji dementuję krzywdzące opinie, jakoby "Świat według Kiepskich" promował małżeńskie zdrady, alkoholizm i degenerację rodziny. Czy bowiem Ferdek kiedykolwiek nie wrócił na noc do domu albo źle wypowiadał się o Halince? I czy jego żona przez ponad trzydzieści lat dawałaby mu parę groszy na piwo, gdyby go nie kochała?

Rozmawiał Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Seriale

Tele Tydzień

Reklama