Reklama

Plan "Siły wyższej" wspominam z uśmiechem

Piątek, 9 listopada 2012 (16:01)

– Jola to pracoholiczka pnąca się po szczeblach kariery. Jej neurotyczna osobowość jest przyczyną nieudanego życia prywatnego. Chwiejność i nadwrażliwość sprawiają, że interpretuje wszystko po swojemu – mówi Karolina Nolbrzak.

Zdjęcie

Karolina Nolbrzak /  /MWMedia
Karolina Nolbrzak
/ /MWMedia

Pewnie już w trakcie przygotowań do zdjęć miała Pani wyrobione zdanie na temat swojej postaci?
- Tak. Po dokładnym przeczytaniu scenariusza "Siły wyższej" wiedziałam, że Jola bez reszty oddana jest swojej pracy, a jej prywatne życie to kompletna ruina. Wyłaniał mi się obraz osoby udającej kogoś bardzo silnego, a w rzeczywistości małej, wystraszonej dziewczynki. Z jednej strony cieszy się jak dziecko z odnalezionego pierścionka, by za chwilę ze złością wycedzić do kursantki Zosi: - Ogolę cię na łyso!

Co było powodem, że trafiła do ośrodka buddyjskiego?
- Podobnie jak reszta uczestników kursu, traktuje ten wyjazd biznesowo. Główną motywacją jest uzyskanie informacji od właściciela "Mali" Tomasza Malickiego (Piotr Grabowski) o tym, w jaki sposób uzyskał legendarne wyniki na giełdzie. Wspólny interes łączy zresztą wszystkich kursantów, jednak z czasem zaczynają oni nawiązywać relacje pozabiznesowe. 

Zdjęcie

Jola (Karolina Nolbrzak) i Aldona (Agnieszka Michalska) przyjechały tu, by poznać sekrety słynnego biznesmena
/ /TVP

Czy któreś ze scen sprawiły Pani szczególną trudność?
- Plan "Siły wyższej" wspominam z uśmiechem. Przepiękna okolica, w której realizowano zdjęcia ośrodka buddyjskiego, napawała optymizmem. Ekipa składała się z fantastycznych ludzi. Salwy śmiechu wybuchały często, gdy Krzysztof Dracz ze specyficznym akcentem i intonacją wymawiał po raz pierwszy na próbach swoje kwestie...

Odnalazła się Pani w roli Joli?
- Jak najbardziej! Lubię bohaterki pełne emocji, kobiety silne, mocne, zadziorne. Role kobiet chorych, uzależnionych czy nadwrażliwych. Takie postacie trzeba w sobie przepracować i znaleźć sposób, by je obronić. Trzeba zmierzyć się z ich problemami, żeby poczuć ich strach, radość czy ból.

Musi Pani być osobą zabieganą...
- To kwestia organizacji dnia. Myślę, że czas, kiedy w moim życiu brakowało go nawet na wypicie kawy, nie był najszczęśliwszy. Bladym świtem jechałam na plan, wracałam późnym wieczorem, a wolne niedziele irytowały tym, że były wolne. Wydawało mi się, że jestem szczęśliwa. Ale nadszedł moment przewartościowania. Dorosłam do tego, by umieć ten czas podzielić na pracę i życie prywatne.

Ma Pani sposób na odreagowanie?
- Przede wszystkim, kiedy jest to możliwe, nie zrywam się z samego rana. Lubię uciec za miasto i spędzić dzień na łonie natury. Nadrobić zaległości w kinie, spotkać się z przyjaciółmi czy zwyczajnie oddać się błogiemu lenistwu.

Rozmawiał KRAS

"Siła wyższa", niedziela godz. 20:20, TVP 1

Artykuł pochodzi z kategorii: Seriale

Tele Tydzień

Reklama