Reklama

To miała być wojna z Klossem

Środa, 27 czerwca 2012 (13:08)

Twórcy serialu nie ukrywali, że wybierają się na wojnę z Klossem, i zamierzają ją wygrać. Kompozytor Stanisław Syrewicz zapytany o motyw muzyczny do „Tajemnicy twierdzy szyfrów” w ramach żartu zanucił kilka taktów ze „Stawki większej niż życie”. Sukces wydawał się gwarantowany.

Zdjęcie

Paweł Małaszyński w "Tajemnicy twierdzy szyfrów" /fot  /AKPA
Paweł Małaszyński w "Tajemnicy twierdzy szyfrów"
/fot /AKPA


Podstawą scenariusza stała się powieść "Twierdza szyfrów" Bogusława Wołoszańskiego, która sprzedała się w oszałamiającym nakładzie 100 tys. egzemplarzy. Powieść zawierała wszystko to, co powinna posiadać dobra książka sensacyjna: superbohatera, barwne postacie drugoplanowe, przebiegłych i bezkompromisowych antagonistów, grę o wielką stawkę, zwroty akcji, historyczne tło. O takich powieściach mówi się, że to gotowe scenariusze filmowe. Ale to gadanie dyletantów. Żadna książka nie jest gotowym scenariuszem filmowym, a kto myśli inaczej, skazuje się na porażkę. 

Zdjęcie

Paweł Małaszyński i Sławomir Orzechowski
/fot /AKPA

Stawka i gracze

Kończy się najbardziej krwawa wojna współczesnego świata. Ale generałowie, politycy i szpiedzy szykują się już do kolejnej. Dzisiejsi sojusznicy jutro staną się wrogami. Tymczasem w tajnym ośrodku na Dolnym Śląsku Niemcy rozpracowują sowiecką maszynę szyfrującą, która może stać się potężnym orężem w przyszłym starciu. Maszyna o nazwie "ryba-miecz" (ze względu na charakterystyczny suwak podobny do ryby) jest cenniejsza od wszystkich bajecznych skarbów ukrywanych przez hitlerowców na Dolnym Śląsku. Jedni chcą ją zdobyć z patriotycznego obowiązku, drudzy dla pieniędzy, jeszcze inni pragną ją wymienić za swoje życie. Na zamku Tzschocha (obecnie Czocha), w którym znajduje się tajny ośrodek Abwehry "Pers Z", rozpoczyna się szulerska rozgrywka między twardymi i przebiegłymi przeciwnikami: kapitanem Abwehry Johannem Jorgiem (Paweł Małaszyński), SS-Obersturmbannfuhrerm Hansem Globcke (Jan Frycz) i Untersturmfuhrerem Matheasem Beerem (Borys Szyc). Pierwszy jest w rzeczywistości agentem polskiego wywiadu. Drugi odpowiada za bezpieczeństwo "Persa Z", ale tak naprawdę ma zupełnie inne, ukryte cele. Trzeci, sadystyczny Matheas Beer, jest najniebezpieczniejszym graczem, który swoje prawdziwe oblicze ujawni dopiero pod koniec filmowej opowieści.

Sowiecka armia zbliża się do zamku Tzschocha,  Johann Jorg jest coraz bliższy dekonspiracji i jego życie wisi dosłownie na włosku. W tym czasie alianci rekrutują specjalną grupę, która ma przeniknąć na Dolny Śląsk i przejąć "rybę-miecz". Grupą dowodzi amerykański komandor Howard Compaigne (Paweł Deląg). Na marginesie: Compaigne jest autentyczną postacią i to jego lakoniczne zapiski opublikowane długo po wojnie stały się inspiracją do "Tajemnicy twierdzy szyfrów". Prawą ręką komandora w czasie tej ekspedycji jest major Andrzej Czerny (Piotr Grabowski). Tylko on wie jak wygląda polski agent na zamku Tzschocha, z którym wojskowi muszą nawiązać kontakt, by ten mógł wskazać im miejsce ukrycia maszyny. Najtrudniejsze zadanie czeka grupkę komandosów, której członkowie zaprawiali się w bojach niemal na całym świecie. Komandos Raider (Marcin Bosak) po mistrzowsku posługuje się nożem, walczył w Birmie. Afgan (Marcin Dorociński) brał udział między innymi w Powstaniu Warszawskim. Hamlet (Jan Wieczorkowski) twierdzi, że "lubi wybuchy" i rzeczywiście jest specjalistą od materiałów wybuchowych. Wood (Robert Wrzosek) jest weteranem walk w Afryce Północnej. Komandosi mają dostać się do zamku Tzschocha, który Niemcy zamienili w pilnie strzeżoną twierdzę.

Zdjęcie

Borys Szyc
/fot /Agencja W. Impact

Co zawiodło?

W serialu zagrali niemal wszyscy aktorzy, będący w minionej dekadzie u szczytu popularności. Borys Szyc i Paweł Małaszyński latali na Dolny Śląsk prosto z planu "Oficerów". Paweł Małaszyński po udziale w "Magdzie M" był na absolutnym topie. Spodziewano się, że rola polskiego agenta w niemieckim mundurze uczyni z niego idola masowej widowni, jak niegdyś Kloss Stanisława Mikulskiego. Było aż trzech kandydatów na następcę Brunnera: Cezary Żak, Jan Frycz, Borys Szyc. Aktorzy dali z siebie wszystko, żeby grane przez nich postacie czarnych charakterów wypadły jak najwiarygodniej. Cezary Żak i Borys Szyc wymogli na Bogusławie Wołoszańskim zachowanie granych przez siebie postaci przy życiu - wbrew literackiemu pierwowzorowi - bo byli przekonani, że serial odniesie sukces i powstanie dalszy ciąg. Zresztą jeszcze w czasie zdjęć do serialu na rynku ukazała się powieść Bogusława Wołoszańskiego "Sieć", w której autor kontynuuje wątki z "Twierdzy szyfrów". Druga powieść pod względem atrakcyjności nie ustępuje pierwszej.

W tym serialu o twardzielach nie zabrakło pięknych kobiet. W bohaterki ubiegające się o względy przystojnego szpiega wcielają się Karolina Gruszka i Anna Dereszowska. Jedną z ważnych kobiecych postaci zagrała Danuta Stenka.

Bogusław Wołoszański twierdził, że producent, czyli TVP, poskąpił na serial pieniędzy. Rzeczywiście, średnio na odcinek przypadało 800 tysięcy złotych, co mogło być kwotą wystarczającą na serial współczesny, ale nie na wojenną historię. Jednak dzięki zaangażowaniu ekipy i grup rekonstrukcyjnych serial broni się pod względem wizualnym.

Co więc zawiodło, że serial spotkał się z niezbyt entuzjastycznym przyjęciem? Klasyczny serial składa się z trzynastu 45-minutowych odcinków. Zachowanie tych zasad jest ważne, szczególnie gdy - jak w przypadku "Tajemnicy twierdzy szyfrów" - liczy się na zainteresowanie zakupem serialu przez zagraniczne stacje. A jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć Bogusław Wołoszański twierdził, że w literackim pierwowzorze jest za mało materiału na 13 odcinków, dlatego w scenariuszu pewne wątki i sytuacje trzeba poszerzyć. To "rozciąganie" materiału widać niestety w poszczególnych odcinkach. Serialowi brakuje tempa i rytmu tak charakterystycznego dla "Stawki większej niż życie", której popularność miał zdyskontować. Średnia widowni wyniosła około 3 mln na odcinek, co nie było oszałamiającym wynikiem.

Jeszcze przed premierą serialu w mediach pojawiła się informacja, że Bogusław Wołoszański w połowie lat 80. współpracował z wywiadem PRL. Powstało realne zagrożenie, że emisja "Tajemnicy twierdzy szyfrów" zostanie odłożona na bliżej nieokreślony odpowiedni moment. W końcu przeważył argument, że nie można zmarnować pracy setek ludzi i publicznych milionów, by ukarać jednego Bogusława Wołoszańskiego. Ale stało się oczywistym, że myśl o kontynuacji serialu można odłożyć na półkę z nierealnymi marzeniami.  

Karol Borowy

Artykuł pochodzi z kategorii: Seriale

Agencja W. Impact

Reklama