Reklama

Nie daję się ujarzmić

Poniedziałek, 19 grudnia 2011 (10:53)

Do niedawna szokował kontrowersyjnymi wypowiedziami i nietypowym zachowaniem. Uznany za niegroźnego skandalistę, budził raczej uśmiech na twarzy niż poważanie. Michał Koterski dojrzał i zamierza zmienić wizerunek.

Zdjęcie

    /AKPA
   
/AKPA

Po ostatnim wywiadzie, jakiego udzieliłeś, odnoszę wrażenie, że dojrzałeś?

– A widzisz! (śmiech). Tak naprawdę wizerunek medialny kompletnie różni się od tego, jaki jestem prywatnie. Na forum nie zawsze można czuć się swobodnie i pokazywać swoją wrażliwość. Chyba że znamy kogoś od dawna lub od razu wyczuwamy od niego pozytywne wibracje.

Wtedy nie masz problemu, by się otworzyć?

– Nie należę do zamkniętych ludzi. Niektórzy celebryci udają świętych, potem wychodzi na jaw jakaś niewygodna prawda na ich temat i zaczyna się nagonka. Wszyscy jesteśmy normalnymi ludźmi – nie widzę powodu, by coś ukrywać i udawać. Ja na przykład zawsze jestem sobą, dlatego gdy jakiś pikantny fakt z mojego życia ujrzy światło dziennie, nikt nie jest tym specjalnie zaskoczony (śmiech).

Ostatnio zaskakujesz coraz bardziej pozytywnie. Od października można Cię widywać w Warszawskiej Szkole Filmowej

– Zapisałem się na kurs scenariopisarstwa. Zawsze marzyłem o pisaniu scenariuszy, jednak patrząc na te, które wyszły spod ręki ojca, nie łudziłem się nawet, że jako osoba bez warsztatu kiedykolwiek będę mógł to robić. Mam także dodatkową motywację do nauki – mój wieloletni znajomy jest pod takim wrażeniem mojej metamorfozy, że chciałby, abym coś dla niego napisał!

Na razie próbujesz swoich sił jako aktor – regularnie w serialu „Pierwsza miłość”. Twój bohater jest do Ciebie podobny?

– Nie mam większego problemu z wcielaniem się w postać Kaśki. Mój bohater chwilowo ma problemy mieszkaniowe, więc Artur (Łukasz Płoszajski) zaproponuje mu, że może u niego zostać na jedną noc. Jednak tak bardzo spodoba mu się apartament kolegi, że zrobi niezłe zamieszanie – jak to w „męskim” mieszkaniu. Iza (Joanna Kupińska) będzie przekonywać Artura, by dał Kaśce szansę, ale nie wiem, czy jej się uda...

Jak przygotowujesz się do roli?

– Moja postać jest na tyle spontaniczna, że lubię być zaskakiwany tym, co ją spotyka. Dlatego czytam swoje kwestie dwa razy przed wejściem na plan i... improwizuję.

Producentom serialu udaje się ujarzmić Twoją osobowość?

- Ujarzmienie Miśka Koterskiego jest niemożliwe, i tyle! A tak poważnie, nie ma już potrzeby, by ktokolwiek to robił, bo moje życie diametralnie się zmieniło. Kiedyś podchodziłem do aktorstwa jak duże dziecko, teraz traktuję to profesjonalnie. To moja praca, biorę za nią pieniądze, więc zobowiązuję się wykonywać to rzetelnie. Mam już dosyć patrzenia na mnie, jak na idiotę i chciałbym móc grać postaci inne niż do tej pory.

Marzysz o szczególnej roli?

- Niedawno zakończyły się zdjęcia do komedii "Kac Wawa", w którym wystąpię m.in. obok Borysa Szyca. Ale najchętniej zagrałbym gangstera w stylu Ala Pacino w "Człowieku z blizną".

Rozmawiała Agnieszka Tomczak

Artykuł pochodzi z kategorii: Pierwsza miłość

Tele Tydzień

Reklama