Reklama

Nie jest lwem salonowym

Wtorek, 18 września 2012 (10:36)

Za sprawą serialu "Prawo Agaty" Michał Mikołajczak w ciągu zaledwie roku stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych pracowników kancelarii prawnej. Przystojny aktor grający nieco zagubionego, ale bardzo ambitnego Bartka, szybko podbił serca żeńskiej widowni. W rozmowie zdradza, gdzie spędza czas i jak oddziela życie prywatne od zawodowego.

Zdjęcie

Michał Mikołajczak /Agnieszka K. Jurek /TVN
Michał Mikołajczak
/Agnieszka K. Jurek /TVN

W drugim sezonie "Prawa Agaty" Bartek zajmuje się poważniejszymi sprawami niż parzenie kawy i kserowanie dokumentów?
- Rzeczywiście robi wszystko, żeby tak się stało. I w końcu się udaje, choć pierwszą w swoim życiu sprawę dostanie trochę przypadkiem. Agata wyśle go do sądu w swoim zastępstwie tylko po to, by odroczyć sprawę. Na nieszczęście albo szczęście Bartka sędzia się na to nie zgodzi.

Zdjęcie

Agata specjalnie zaniedbuje Bartka, żeby się usamodzielnił
/Agnieszka K. Jurek /TVN

Jak Twój bohater poradzi sobie z nowymi obowiązkami?
- Będzie się starał, nawet za bardzo, by udowodnić, że może być dobrym prawnikiem. Choć, jak wiadomo, starania to jedno, a efekt często jest niestety inny od założonego.

Agata jest nie tylko współpracowniczką, ale również opiekunem Bartka podczas jego aplikacji prawniczej. Jednak wciąż traktuje go trochę po macoszemu...
- Myślę, że Agata odnosi się do Bartka tak, jak sama była traktowała przez swoją patronkę. Jest przekonana, że samodzielność to najlepsza droga do sukcesu. Czasem wręcz specjalnie go "zaniedbuje", żeby się sprawdził i nauczył czegoś na własnych błędach.

Jest szansa, że jego relacje ze starszymi współpracownikami ewoluują w kierunku przyjaźni niż chłodnych zawodowych stosunków?
- Marek zauważy wreszcie, że w kancelarii, gdzie dotychczas dominowały kobiety, ma sprzymierzeńca w osobie drugiego faceta. Mimo to Bartek nie odpuści sobie dalszych złośliwości pod jego adresem. Jednak kiedy zaczną częściej ze sobą przebywać i lepiej poznawać, będą odnosić się do siebie coraz cieplej.

Na początku Bartek był traktowany jak dziecko, później równy partner. Czy Twoim zdaniem podobną zmianę relacji można porównać do tych obowiązujących na Akademii Teatralnej, którą niedawno ukończyłeś?

- Szkoła aktorska to chyba nie jest dobre porównanie (śmiech). To bardzo specyficzne miejsce, pełne dziwactw, które nie zdarzają się nigdzie indziej. Na tyle oryginalne, że raczej wyjęte spod prawa (śmiech).

Jednak dające możliwość startu w przyszłość i otrzymywania nowych propozycji pracy. Masz w ogóle czas na życie osobiste? Żeńska część widowni chciałaby, żebyś uchylił rąbka tajemnicy, czym zajmujesz się w wolnym czasie?

- Oczywiście, że mam czas dla siebie. Lubię chodzić po górach i kiedy tylko jest dobra pogoda ruszam na Podhale. Kolekcjonuję gadżety, a dokładniej, sprzęt ze znakiem jabłka (śmiech). Na razie mam skromną, bo liczącą zaledwie pięć komputerów, kolekcję.

Gdyby nie aktorstwo, zostałbyś informatykiem albo programistą?
- Chyba nie. Kolekcjonowanie komputerów wynika bardziej z mojego zamiłowania do estetyki.

Zdjęcie

W drugim sezonie Bartek otrzyma bardziej odpowiedzialne zadania niż parzenie kawy
/Agnieszka K. Jurek /TVN

Oprócz komputerów interesujesz się także muzyką klasyczną?
- Słucham bardzo dużo muzyki klasycznej i filmowej, a czasem jazzu, rocka. Lubię kompozycje Hansa Zimmera, Howarda Shore i Wojciecha Kilara. Mam pokaźną kolekcję płyt z ich utworami, które odtwarzam w zależności od nastroju.

Komputery, muzyka - przydałaby się jakaś sportowa aktywność?
- Szczególnie lubię koszykówkę i piłkę nożną. Kiedy tylko mam czas, wspólnie z kolegami ruszam na halę albo boisko, żeby sobie pokopać.

Pamiętam naszą rozmowę sprzed roku, kiedy tuż po skończeniu szkoły zaczynałeś grać w serialu. Zapewniałeś wtedy, że show-biznes to nie Twoja bajka i nie ma szans, by ten świat Cię wciągnął. Jak jest obecnie?

- Tak samo. Najważniejsze w życiu są dystans i odpowiednia perspektywa. Pierwsze z nich uczy, jak nie zachłysnąć się sukcesem i nie przejmować porażką, drugie pozwala patrzeć na wszystko z właściwej strony.

Uważasz, że można zrobić karierę nie "bywając" na czerwonym dywanie i pierwszych stronach kolorowych gazet?

- Tego jeszcze nie wiem, bo jestem na początku zawodowej drogi, ale myślę, że jest to możliwe.

Skoro nie jesteś lwem salonowym, w jakim towarzystwie czujesz się najlepiej?
- W towarzystwie swoich znajomych, choć lubię też poznawać nowych ludzi. Mogę również pójść na bankiet, potem pograć w piłkę lub wrócić do swojego mieszkania, założyć kapcie i czytać gazetę. Towarzystwo samego siebie też mi nie przeszkadza (śmiech).

Znawcy teatru doceniają Twoją interpretację Hamleta, jaką można oglądać w Teatrze STU w Krakowie. Czym zaskoczysz w nowym sezonie?
- Od września zaczynamy próby do trzech, połączonych w całość, dramatów Stanisława Wyspiańskiego: "Wesele", "Wyzwolenie" i "Akropol". To chyba największy tego typu projekt w Polsce i odkrywcza interpretacja, którą będzie można oglądać na scenie już w listopadzie. Serdecznie zapraszam do Teatru STU w Krakowie!

Rozmawiała Agnieszka Tomczak/AKPA

"Prawo Agaty", wtorki godz. 21:30, TVN

Artykuł pochodzi z kategorii: Prawo Agaty

AKPA

Reklama