Reklama

"Rozkładamy związki na czynniki pierwsze"

Piątek, 13 kwietnia 2012 (14:30)

Tom Caltabiano to komik, zdobywca nagrody Emmy, scenarzysta m.in. serialu „Rules of Engagement”, na podstawie, którego powstał pierwszy polski serial produkcji TVN7 – „Reguły gry”. Zobaczcie, co powiedział o polskiej wersji serialu oraz w czym tkwi jego sukces.

Zdjęcie

/   /materiały prasowe
/ /materiały prasowe

Jak oceniasz polską obsadę "Reguł gry"?

- Wszyscy są rewelacyjni. Jestem zachwycony Pawłem Wilczakiem - jest idealnym Jackiem! Bardzo wiele wnosi do tej roli od siebie. Podejrzewam, że świetnie poradziłby sobie jako komik. Pozostała czwórka też ma ogromny talent komediowy. Zdziwiłem się, kiedy okazało się, że Maciej do tej pory nie zagrał w żadnym sitcomie, jest rewelacyjny! No i razem z Julią tworzą piękną parę. Uważam, że zostali idealnie dobrani.

"Rules of Engagement" cieszy się w USA niesłabnącą popularnością od pięciu lat. Skąd wziął się pomysł na serial i gdzie leży sekret jego sukcesu?

- Nasz serial opowiada o związkach, a to przecież dziedzina życia, która jest dla wszystkich niezwykle istotna. Nie było w telewizji wielu produkcji, które skupiałyby się tylko i jedynie na relacjach damsko-męskich, dlatego postanowiliśmy zająć się tym tematem. Mówimy tylko i jedynie o tym, rozkładamy związki i wszystko co ich dotyczy na składniki pierwsze i analizujemy. To wszystko oczywiście w lekkostrawnej formule, żeby widzowie nie czuli się jakby oglądali program dokumentalny. Mocną stroną serialu jest też humor. Pracując na planie "Rules of Engagement" na bieżąco zmieniamy dialogi - mogę zdradzić, że na planie mamy cały sztab scenarzystów, którzy, jeśli jakiś dialog, jakaś scena nie jest dostatecznie śmieszna, wymyślają, jak ją ulepszyć.

No właśnie. Jak wygląda praca przy formacie od strony scenarzysty? Nie wszystko da się skopiować.

- Głównym założeniem formatu jest to, aby serial oddawał realia kraju, w którym powstaje. Oczywiście ogólne założenia scenariusza pozostają niezmienione. Perypetie bohaterów również są zbieżne, ale już szczegóły są dość mocno zmieniane. Przenoszenie scenariusza serialowego jest bardzo żmudną, ale ciekawą pracą. Musimy sprawdzić, skonsultować niemal każde zdanie, rozważyć, co może zostać w formie oryginalnej, co trzeba przerobić, a co w ogóle odrzucić. Oczywiście tym zajmują się polscy scenarzyści, ale my na bieżąco mamy do tej wersji wgląd.

Zdjęcie

Główni bohaterowie "Reguł gry": Julia Kamińska i Maciej Zakościelny
/ /materiały prasowe

Nie odpowiedziałeś na pytanie o receptę na sukces serialu. To nie pierwsza Twoja produkcja, która podbija telewizję.

- Jednej recepty nie ma, ale zasadniczo chodzi o ludzi i pomysł. Nikt nie jest tak naprawdę w stanie przewidzieć, czy dany serial lub produkt spodoba się ludziom. Gusta widzów wciąż się zmieniają i są tak różne, że za każdym razem możemy jedynie mieć nadzieję, że robimy coś, co ludzie będą chcieli oglądać. Sukces lub jego brak w przypadku telewizji zależy od tak wielu czynników, że ciężko wyrokować w trakcie zdjęć.

Jak oceniasz pracę polskiej ekipy?

- Polacy są niesamowici. Energia, zaangażowanie, pomysły, które macie są naprawdę imponujące. Pracują tu świetni profesjonaliści i moi koledzy ze Stanów wiele mogliby się nauczyć od osób, których spotkałem przy produkcji serialu "Reguł gry". W dodatku macie naprawdę piękne plenery! Aż dziwne, że nikt do tej pory ich jeszcze nie odkrył!

Emisja serialu "Reguły gry" w każdy czwartek, o godzinie 20:00 na antenie TVN 7.

Materiały prasowe TVN 7.


Artykuł pochodzi z kategorii: Reguły gry

materiały prasowe

Reklama