Reklama

Anna Czartoryska: "Jestem mieszczuchem"

Czwartek, 5 kwietnia 2012 (06:00)

– Talent osób, które nas otaczają, dodaje nam skrzydeł. Chce się w tym uczestniczyć, bo nakręca nas energia całej ekipy. Jestem pełna podziwu dla dziewczyn. Zdradzę, że poszalejemy – mówi.

Zdjęcie

Anna Czartoryska najlepiej czuje się w miejskim zgiełku /    /AKPA
Anna Czartoryska najlepiej czuje się w miejskim zgiełku
/ /AKPA

Pani Aniu, ile szpilek mieści Pani szafa?
- Oj, niewiele! Moja szafa jest zdecydowanie zdominowana przez kozaki.

A jaka stylizacja jest Pani bliższa na co dzień?
- Na co dzień klasyka, zdecydowanie. Mam ulubione kolory, fasony, które sprawdzają się w każdej sytuacji. Wkładam dżinsy, trampki, związuję włosy i pędzę dalej. Szkoda mi czasu na to, aby się specjalnie malować, bawić się w układanie włosów, czy dobierać biżuterię do koloru torebki.

Anna Czartoryska jest mieszczuchem, tak mówią...
- Tak, zawsze prędzej niż później tęsknię za miejskim życiem, szybkim tempem, moim rowerem i... wygodnymi butami.

Pani obecność zimą na Krupówkach w szpilkach zaskoczyła niejednego górala!
- Z obowiązku spaceruję godzinami w szpilkach po Krupówkach, gdzie realizujemy "Szpilki na Giewoncie", natomiast dla przyjemności chodzę do kina Giewont.

To była Pani pierwsza wizyta w Zakopanem. Jak wrażenia?
- Cały czas padał śnieg... To było coś niesamowitego. Czasem wychodziło słońce i wtedy było obłędnie pięknie. Zachwyciła mnie architektura, dbałość o lokalną kulturę, kuchnia, unoszący się w powietrzu zapach grzanego wina. Sceny kuligu, korowodu przebierańców i świąt Bożego Narodzenia realizowane w takiej scenerii były niezwykle urokliwe. Jestem jednak strasznym zmarzluchem i choć mieliśmy tak przepiękną zimę w Zakopanem, zdecydowanie wolę patrzeć na śnieg przez okno. 

Zdjęcie

Xenia i Bartek pomagają sobie wzajemnie
/ /AKPA

Xenia niczym "anioł opatrzności", w każdym odcinku wyciąga Bartka z tarapatów...
- To... dwoje ludzi, którym do głowy nie przychodzi, że mogliby stworzyć parę. Związek to ostatnia rzecz, o której myślą. Oboje są na życiowym zakręcie i odnajdują w sobie bratnią duszę. Fajnie obserwuje się taką relację, która się rodzi i dojrzewa z każdą chwilą. To, co ich łączy, na początku zdecydowanie bardziej przypomina przyjaźń niż miłość. Chyba że mówimy o pasji i miłości do muzyki, którą oboje noszą w sercu.

Czy jest szansa, że to będzie historia z happy endem?
- Bartek jest żonatym mężczyzną, który w dodatku straszliwie cierpi z powodu wyjazdu Ewy, więc nie wiem, czy jego relacja z Xenią ma szanse przerodzić się w coś poważnego. Tych dwoje doskonale się rozumie, a życie wielokrotnie splata ich losy.

Xenia to diwa - zawsze w centrum uwagi mediów...
- Xenia żyje w świecie, który sama sobie stworzyła i do tego Zakopanego trochę nie pasuje. Musi najpierw "znormalnieć", żeby w ogóle umieć się dogadać z miejscowymi.

Rozmawiała Beata Banasiewicz

Artykuł pochodzi z kategorii: Szpilki na Giewoncie

Tele Tydzień

Reklama