Reklama

Herman: Jestem jak płatny morderca

Środa, 28 listopada 2012 (10:08)

– Muszę być zawsze gotowa, że ktoś mnie wezwie. Jestem człowiekiem do wzięcia – mówi o swojej pracy Katarzyna Herman. Obecnie możemy ją oglądać w serialu „Wszystko przed nami”, w którym gra ambitną dziennikarkę.

Zdjęcie

Aktorka gra obecnie w sztuce „Małe zbrodnie małżeńskie”, a w przyszłym roku zobaczymy ją w filmie „Płynące wieżowce”. /fot  /AKPA
Aktorka gra obecnie w sztuce „Małe zbrodnie małżeńskie”, a w przyszłym roku zobaczymy ją w filmie „Płynące wieżowce”.
/fot /AKPA


Magda Liszka ma niesamowity temperament i siłę przebicia. Dla aktora taka wyrazista postać to świetny materiał do pracy, prawda?
-
A która dziennikarka taka nie jest? Tak mi się kojarzą ludzie uprawiający ten zawód. Bardzo szybko przekraczają dystans ze swoimi rozmówcami. Potrafią udawać, grać, często lepiej niż aktorzy - osoby naiwne. A gdy trzeba, są silne i mocne, jak rewolwerowiec. Podoba mi się, że mogę taką postać trochę sparodiować.

Czy przygotowując się do roli wzorowała się Pani na jakiejś znanej dziennikarce?
- Tak, ale nie będę podawała panu żadnych nazwisk (śmiech).

Zdjęcie

Dziennikarka jest osobą znaną w mieście i często wykorzystuje swoje wpływy.
/fot /Agencja W. Impact

Może chociaż inicjały?
- Nie (śmiech). Mam w pamięci dwie dziennikarki telewizyjne - tyle mogę powiedzieć.

Na razie Magda jest powiązana z Olgierdem Szawarskim (Mariusz Bonaszewski), który ma sporo na sumieniu...
- Niedługo Magda zwróci się do Szawarskiego z pewną propozycją, będzie czegoś od niego chciała. Żeby sobie uprościć tę relację, wymyśliłam, że Olgierd Szawarski potwornie podoba się mojej bohaterce. Wprowadzam wątek romansowy.

Scenarzyści o tym wiedzą?
- Nie wiem, ale może dostrzegą potencjał tej relacji, gdy zobaczą, na co stać moją Liszkę - modliszkę. Magda jest dziennikarką, ważną postacią w Lublinie. Sądzę, że jadła chleb z niejednego pieca. Ma arsenał środków, w których może przebierać. Olgierd też jest wpływowym człowiekiem. Będą prowadzili grę, stworzą układ zależny. On będzie próbował wykorzystać ją, ona - jego. A do czego to doprowadzi, proszę pytać panią Ilonę Łepkowską.

Można Panią oglądać nie tylko w telewizji. W kinach wyświetlany jest film "W sypialni", w którym gra Pani główną rolę.
- Praca na planie tego filmu była bardzo wyzwalająca. Nie musiałam wszystkiego zawrzeć w jednej scenie, skumulować w kilku zdaniach. Wiedziałam, że kamera cały czas będzie ze mną. Nie musiałam się śpieszyć. Powstał film, który prowadzi bardzo intensywne życie festiwalowe. Był między innymi w Salonikach, Karlowych Warach, za chwilę będzie w Paryżu.

W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że czuje się niewykorzystana jako aktorka. Ale biorąc pod uwagę Pani obecne życie zawodowe, to chyba nieaktualne?
- Ja tak powiedziałam? Może miałam zły dzień i chciałam się pożalić. Takie jest życie, jestem człowiekiem do wzięcia, coś jak płatny morderca. W każdej chwili muszę być gotowa, że ktoś mnie nagle wezwie. Trzeba się trzymać w dobrej formie psychicznej i fizycznej. Nie wszystko zależy ode mnie. Raz propozycji jest więcej, raz mniej. Myślę, że nie mogę narzekać.

Rozmawiał Kuba Zajkowski


Artykuł pochodzi z kategorii: Wszystko przed nami

Tele Tydzień

Reklama