Reklama

Pokazali, jak zwyciężać!

Wtorek, 24 lipca 2012 (12:21)

Dzięki Agnieszce Radwańskiej i polskim siatkarzom mieliśmy ostatnio mnóstwo radości. Trzymajmy kciuki, by w Londynie świetna passa trwała nadal. Będzie medal?

Zdjęcie

Siatkarska reprezentacja Polski po zwycięstwie w Sofii /  /fivb.org
Siatkarska reprezentacja Polski po zwycięstwie w Sofii
/ /fivb.org

Gem, set, mecz Radwańska! Kibice już się przyzwyczaili do takiego komunikatu sędziego. Agnieszka od lat była zaliczana do światowej czołówki, ale dopiero w ostatnim roku jej forma eksplodowała. Zaczęło się w Tokio, gdzie dotarła do finału. Kolejne wygrane w Pekinie i Dubaju były podkreśleniem mistrzowskiej formy naszej zawodniczki. Na deser Isia dołożyła triumf w niezwykle ważnym turnieju w Miami i zaczęła się liczyć w wyścigu o nr 1 w rankingu tenisistek. Potwierdzeniem tego miał być turniej na trawiastych kortach Wimbledonu. I był, nasza tenisistka we wspaniałym stylu awansowała do finału!
- Mam nadzieję, że na igrzyskach będę grała równie dobrze. Trzeba jednak pamiętać, że to nowy turniej, każda zawodniczka chce przygotować się jak najlepiej, łatwo nie będzie - mówi Radwańska. 

Zdjęcie

Agnieszka Radwańska /Leon Neal /AFP
Agnieszka Radwańska
/Leon Neal /AFP

My jednak wierzymy, że na korcie nie będzie bawiła się w dyplomację, tylko szybko odprawi kolejne rywalki. Zresztą podobny scenariusz przewidujemy dla siatkarzy. Historia sukcesów tej drużyny rozpoczyna się w momencie pojawienia się w roli trenera Andrei Anastasiego. Włoch to siatkarski król Midas - czego nie dotknie, od razu zamienia w złoto. W przypadku naszej reprezentacji nie od razu były same zwycięstwa, jednak już rok 2011 był wyjątkowo bogaty w sukcesy. Trzy razy stawaliśmy na podium wielkich imprez: trzecie miejsce w Lidze Światowej, trzecie miejsce podczas mistrzostw Europy i srebro Pucharu Świata, dzięki któremu uzyskaliśmy kwalifikację do turnieju olimpijskiego. Takie wyniki muszą robić wrażenie. Ale ten rok jest jeszcze lepszy, finał LŚ w Sofii przejdzie do historii polskiej siatkówki. Pokazaliśmy, że jesteśmy najmocniejszą ekipą na świecie!
Jednak siatkarze nie chcą przyznać, że do Londynu jadą jako kandydaci do złota. Bartosz Kurek prosi o spokój: - Nie przesadzajmy z euforią, na igrzyskach może być inaczej niż w Sofii. Pozostajemy skoncentrowani, a dobre rzeczy same przyjdą.
I my właśnie na te dobre rzeczy czekamy. A najlepiej niech będą w złotym kolorze!

Pierwszy mecz polskiej reprezentacji siatkarzy, w którym zmierzą się z Włochami już w niedzielę 29 lipca o godz. 20:45 (TVP 1)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

To i Owo

Reklama