Reklama

Aleksander „Baron” Milwiw. Nauczyłem się życia

Czwartek, 22 października 2015 (10:32)

Koncertuje w 7-osobowym zespole, od pięciu edycji dzieli fotel trenera z Tomsonem. Jednak, jak przyznaje Baron, na wakacje wybiera się solo.

Od wielu sezonów zasiadasz w fotelu trenerskim „The Voice od Poland” z Tomsonem. Czy w związku z tym ludzie Was nie mylą?

Zdarzyło się nie raz. Ostatnio podbiegł do mnie facet, zagadał miło, a na koniec rzucił: „Pozdrów Barona” (śmiech)!

Przecież łatwo Was odróżnić – Tomson nosi czapkę, Ty dredy...

Jak widać, nie wystarczy. Ale żeby wyjść naprzeciw ludzkim oczekiwaniom, wymyśliliśmy wspólną ksywkę – Bamson. To my, dwa w jednym (śmiech)!

Nie męczy Cię ta podwójna tożsamość?

Od dłuższego czasu działamy w zespole – w Afromental jest nas siedmiu – i każdy z nas bierze na siebie wspólną odpowiedzialność (i wspólną chwałę) za to, co robimy. Nauczyłem się kolektywnego życia.

Jesteście z Tomsonem chyba jedynym takim „dwuosobowym ciałem” w jury wszystkich wido wisk typu talent show w kraju?

Chyba tak. Aczkolwiek w holenderskiej wersji programu, czyli tam, gdzie powstał, była już para artystów w takim układzie jak my. Idziemy zatem tropem pionierów.

Zdarza się Wam kogoś nietrafnie ocenić?

Rzadko, ale tak, nie jesteśmy nieomylni. Na szczęście obok nas są trenerzy, którzy mają doskonały gust i czułe ucho. Bo choć rywalizujemy ze sobą, możemy liczyć na wzajemne wsparcie.

Pochodzicie z odległych krańców Polski – Twój dom rodzinny jest we Wrocławiu, Tomsona w Elblągu, ale łączą Was cyfry – obaj urodziliście się w 1983 roku i obaj 13-go. Stąd to „pokrewieństwo dusz”?

Nie znam się na numerologii, ale pewnie coś w tym jest. Mówi się, że w liczbach zaklęte są jakieś siły. Wiem tylko, że jak się z kimś przebywa 80 proc. czasu na dobę, to można go tylko pokochać albo znienawidzić. Na szczęście nas dotyczy wariant pierwszy.

A co planujesz, jak skończy się ta edycja „The voice of Poland”?

Może krótkie wakacje? Przez całe lato zjeździliśmy Polskę wzdłuż i wszerz, koncertując z Afromental gdzie się da, nie było czasu na odpoczynek. Marzą mi się tropiki, ciepłe morze, plaża...

Z Tomsonem?

O nie, sam (śmiech)! Fajnie się czasem odkleić, odpocząć od najlepszych nawet kumpli, pobyć w innej rzeczywistości. Taki reset ducha i ciała.

Jolanta Majewska-Machaj

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama