Reklama

Bartek Kasprzykowski: Jestem dobrze zorganizowany

Środa, 18 listopada 2015 (15:32)

Producenci długo namawiali Cię do występu w „Twojej Twarzy...”?

Nie musieli. To przecież program związany z moim zawodem, gdzie mogę poprawić swój wokal, wcielić się w wiele kultowych postaci. Obserwowałem poprzednie edycje, które zrobiły na mnie duże wrażenie.

Najbardziej zaskoczył mnie Stefano Terrazzino w roli Cesarii Evory. Wykorzystał minimalną ilość środków, a końcowy efekt był piorunujący, dlatego wygrał zasłużenie. Postanowiłem i ja wystartować w castingu. Udało się.

Jakie utwory wtedy przygotowałeś?

Mój repertuar nie był zbyt duży. Postawiłem na rap, który śpiewam w spektaklu „Pod niemieckimi łóżkami”. Wykonałem też jedną z piosenek, którą widzowie usłyszą w realizowanym właśnie serialu „Bodo”.

Zaśpiewałem po niemiecku. Nie przypuszczałem wtedy, że będę miał okazję wcielić się postać Eugeniusza i zaśpiewać „Sex appeal”.

Czy w związku z treningami do programu musiałeś skorygować swoje inne zawodowe plany?

Moja agentka jest cudotwórczynią! Magda doskonale opanowała natłok terminów: „Twojej Twarzy...”, „Rancza”, „Przyjaciółek”, wspomnianego „Bodo” i „Pod niemieckim łóżkami” – przedstawienia, z którym jeżdżę po Polsce.

Brak możliwości skupienia się całkowicie na treningach był najgorszy, ale tak już jest w tej branży. Jak jest praca, to hurtem. Jak jej nie ma, to w ogóle...

Zagrałeś też w zachodnim serialu „Przekraczając granice”. Czym różni się praca na planie w Polsce i za granicą?

To jest zupełnie inny świat i nie mówię o tym, że mamy osobne garderoby. Tam skupienie na pracy aktora jest ogromne, a mój zawód jest kluczowym elementem produkcji.

U nas wszystko dostosowuje się pod kamerę, na Zachodzie publiczność widzi, że film to nie tylko ciężka praca operatora, ale też aktora. Dbałość, żebyśmy byli wypoczęci i maksymalnie skoncentrowani, robi spore wrażenie.

Rozmawiał Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama