Reklama

Baw mnie. Kasia Kwiatkowska Show Idę na żywioł

Środa, 22 października 2014 (09:37)

Ten program rozrywkowy łączy cechy talk-show, popularnych monologów kabaretowych z... improwizacją prowadzącej. Zapowiada się mieszanka wybuchowa! Poza gwiazdami, wystąpią też zwykli ludzie o przedziwnych pasjach.

Łatwo odnajduje się Pani w roli prowadzącej?

– Idę na żywioł! Jeszcze przed pierwszymi nagraniami producentka Jola Trykacz i reżyser Jaro Minkowicz zabronili mi się denerwować, co trochę mnie rozbawiło. Wiadomo, że w trakcie realizacji programu nie ma stuprocentowego sposobu, żeby zupełnie te nerwy i wysoki poziom adrenaliny wyeliminować. Ale fajnie usłyszeć: „niczym się Kasia nie przejmuj, nawet jak się pomylisz, albo nie będziesz wiedziała, co powiedzieć. Po prostu baw się!”. Posłuchałam tej rady i... chyba mi się udało.

Zanim pojawi się Pani przed kamerą, ustalacie wspólnie zasady gry?

– W tym akurat przypadku nie można puścić wodzy fantazji. Wspólnie z producentem tworzymy scenariusz danego odcinka, wymyślamy konkretne pytania i zastanawiamy się, jaką niespodziankę przygotować dla gościa, czym go zaskoczyć. Bo każdy, kto pojawi się w studiu, dostaje jakieś specjalne zadanie.

Na przykład?

– Niekiedy jest to coś naprawdę absurdalnego, ale szczegółów nie chcę zdradzać. Do tej pory odwiedziło mnie dwoje gości, Sonia Bohosiewicz i Jacek Braciak. Świetnie się nam rozmawiało, mieliśmy z tego niesamowitą frajdę! Publiczność również wciągnęła się w nasze żarty oraz anegdoty i bawiła tak samo dobrze, jak my na scenie.

Do programu zaprosi Pani również rozmówców nie tylko ze świata rozrywki, sportu czy kultury, ale zwykłych ludzi. Dlaczego?

– Cały czas czekamy na zgłoszenia od widzów, którzy mają niezwykłe pasje. Na przykład obserwują nocne ptaki lelki kozodoje w trakcie godów i chcą o tym opowiedzieć. Albo robią ludziki z kasztanów, czy śpiewają jak Enrico Caruso, tylko nikt prócz sąsiadów o tym nie wie. Mogą też kochać marcepany i są gotowi opowiedzieć o swoim skomplikowanym uczuciu (śmiech). Jesteśmy otwarci na wszystkich pasjonatów!

„Baw mnie” ma również na celu uzyskanie środków finansowych na cele charytatywne.

– Goście naszego programu to naprawdę porządni, szlachetni ludzie. Przychodzą do nas, aby przez chwilę pożartować, pobawić się, poprawić nam wszystkim humor, natomiast swoje honorarium przeznaczają na wybrany przez siebie cel charytatywny – zawsze jest to fundacja lub konkretna osoba. Wybór należy do gościa. Z tego punktu programu cieszę się najbardziej!

Zdradzi Pani na koniec, gdzie oprócz „Baw mnie” i serialu „O mnie się nie martw” jeszcze Panią zobaczymy?

– Nie zdradzę, nie ma mowy! (śmiech). W planach są nowe filmy, seriale, a nawet teatr, lecz starym aktorskim zwyczajem nie powiem nic, bo nie chcę zapeszyć. Mam teraz taki czas, że telefon dzwoni bardzo często. A póki co – zapraszam do oglądania „Baw mnie. Kasia Kwiatkowska show.” W kolejnych odcinkach pojawią się tak znane gwiazdy jak Janusz Gajos, Borys Szyc, Maciek Stuhr, Robert Więckiewicz, Marcin Dorociński, Agnieszka Dygant, Magdalena Cielecka czy Krystyna Janda.

Rozm. ARTUR KRASICKI

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama