Reklama

Buddy Valastro. Mistrz megaciast

Środa, 25 listopada 2015 (14:32)

Czym inspiruje się słynny piekarz Buddy Valastro, prowadząc swój „Słodki biznes”?

Czy to włoskie korzenie uczyniły z Pana „urodzonego piekarza”?

Zacznę od tego, że moja firma jest amerykańska. Oznacza to, że z włoską pasją do jedzenia mogę czerpać garściami z tradycji kulinarnych całego świata. To bogactwo Ameryki, która jest tyglem kulturowym.

A z jakich tortów prezentowanych w show jest Pan najbardziej dumny?

Każdy z sześciu sezonów ma taką „wisienkę”, ale oczywiście najbardziej zapadają w pamięć największe ciasta. Dlatego moją dumą jest to w kształcie ogromnego czekoladowego homara i niemal 2-metrowy Transformers!

Trzeba pamiętać, że to ruchome torty, dlatego poza pieczeniem 4 dni zajęły mi same mechaniczne części. Dzięki własnemu warsztatowi możemy zrobić niemal każdy element.

Zresztą zakład, który widzicie w telewizji, ma 3-metrowy strop, żeby zmieściły się gigantyczne dzieła!

Piekarnie prowadzi Pan z siostrami i kuzynami. Jest więcej pozytywów czy negatywów pracy z rodziną?

Na pewno nikt poza najbliższymi nie będzie wkładał tyle energii w pracę, ale rodzi to dodatkowe konflikty, jeśli biznes traktuje się osobiście. Jednak emocje to też część show! Ale widzę więcej dobrych stron.

To dzięki ojcu stał się Pan przecież piekarzem.

To nie do końca tak. Tato chciał mnie nauczyć szacunku do pracy, ale nigdy nie namawiał mnie do pójścia w jego ślady. To była już moja decyzja, bo to pokochałem i byłem w tym naprawdę dobry (śmiech)!

A nie pojawia się taka myśl, że mógłby Pan zostać kimś innym?

Umiem wiele rzeczy, więc pewnie tak (śmiech)! Sądzę, że jestem całkiem dobrym biznesmenem, producentem show „Słodki biznes”, a niekiedy czuję, jakbym był też swoim prawnikiem!

Rozmawiał Wojciech Skrok

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama