Reklama

Cezary Kosiński. Mam co robić

Poniedziałek, 5 października 2015 (10:32)

Duży rozgłos przyniosła mu rola nieśmiałego doktora Mejera w „Na dobre i na złe”. Czy jego kolejny serialowy bohater też spodoba się widzom?

W „Prokuratorze” grasz technika policyjnego. Podglądałeś pracę prawdziwych stróżów prawa od kulis?

Nie musiałem. Nasz konsultant Jacek Reda tłumaczył mi, jak powinien zachowywać się mój bohater. Okazuje się, że w pierwszej fazie śledztwa on jest ważniejszy nawet od prokuratora. Zabezpiecza i dokładnie opisuje wszystkie ślady, zdejmuje odciski palców...

Co ciekawe, na planie posługiwałem się autentycznymi przyrządami, dokładnie takimi, jakich używa policja. W jednym z odcinków ustalałem, czy znaleziona na miejscu zbrodni krew jest ludzka, czy może pochodzi od jakiegoś zwierzęcia.

Czyli co odcinek, to zabójstwo?

To serial kryminalny, pokazujący niebanalne przypadki, do tego ciekawie opowiedziane. Trup z setką strzykawek wbitych w ciało, denat śmiertelnie pogryziony przez pająki, odstrzelona głowa pewnego aktora... Mój „Młody” ma co robić! Atutem produkcji jest również wcielający się w tytułową rolę Jacek Koman. Lubiłem obserwować, jak gra. Ma w sobie spokój, a zarazem podskórne napięcie.

Ale patrząc na ofiary makabrycznych morderstw, trudno być chyba ciągle opanowanym?

Dla mnie praca technika policyjnego to namacalny dowód, że nauka ma sens. Od zawsze fascynowałem się chemią i biologią, chciałem zdawać na Wojskową Akademię Techniczną. Niestety, byłem słaby z matematyki i z ambitnych planów zostania inżynierem nic nie wyszło. Do dziś lubię gry logiczne, ostatnio wkręciłem się w układanie kostek Rubika. To taki powrót do dzieciństwa, choć z wiekiem coraz trudniej czerpać przyjemność z czystej rozrywki, bo czuję się winny, że zamiast robić coś pożytecznego, tracę czas.

Przecież pracujesz. Choćby teraz, udzielając mi wywiadu.

Kiedyś miałem z tym problem, teraz wiem, że spotkanie z dziennikarzem to część mojej pracy. Choć pytania w rodzaju, co jadłem na śniadanie, omijam szerokim łukiem. Swego czasu zaangażowałem się w kampanię przeciw posyłaniu sześciolatków do szkół, telefon dzwonił codziennie, pytano mnie o najbłahsze sprawy, a ja czułem się trochę niezręcznie, gdyż nie jestem autorytetem w każdej dziedzinie.

Na aktorstwie się jednak znasz. Uczysz młodych adeptów w warszawskiej Akademii Teatralnej.

Właśnie powstał nowy kierunek, kształcący aktorów teatru muzycznego. Będę tam wykładał prozę i wiersz, a także prowadził warsztat mistrzowski. Mam kilka śmiałych pomysłów. Pojawię się również w jednym z odcinków serialu „Terapia w sieci” w reżyserii Wojtka Kalarusa.

Rozmawiał Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama