Reklama

Clive Owen: Upór się opłaca

Wtorek, 15 kwietnia 2014 (10:30)

Ma szczęście do dobrych ról – i to od początku swej przygody z aktorstwem.

Jedną z nich jest niewątpliwie rola Spike’a, który staje oko w oko z dawnym wrogiem, agentem Dannym (James Statham), by utrudnić mu wykonanie skomplikowanej misji – a wszystko to w dramacie sensacyjnym „Elita zabójców”.

Kolejny zły facet? Cóż, tak wypadło. Praca na planie razem z Jasonem Stathamem, Robertem De Niro i Dominikiem Purcellem (to ten, który grał starszego brata w serialu „Skazany na śmierć” – red.) bardzo mu się jednak spodobała.

Przenieśliśmy się w czasie

– Przenieśliśmy się razem z chłopakami w czasie, do Meksyku 1980 roku. Skoro zaś mowa o przeszłości, to już w trakcie czytania scenariusza zacząłem wspominać dawne dzieje. Czyżby przystojny Anglik stawał się sentymentalny? Możliwe, w tym roku Clive Owen kończy bowiem 50 lat, a to sprzyja refleksjom.

– Ciekawa sprawa, to właśnie w 1980 r. zacząłem marzyć o aktorstwie. Miałem 16 lat. Myśl, że tak jak ojczym (tata porzucił nas, gdy miałem trzy latka) będę bankierem, była mi nie w smak. Uparłem się i siedem lat później miałem w ręku dyplom Królewskiej Akademii, tytuł magistra aktora oraz pierwszy kontrakt – mówi.

MAM

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama