Reklama

Co dalej, Polito?

Piątek, 13 stycznia 2012 (12:39)

Dla roli Poli Negri w spektaklu 3D "Polita" poświęciła wszystko. Znosiła krytykę prasy i tresurę męża. Ale ciężki wysiłek Nataszy Urbańskiej się nie opłacił...

Zdjęcie

  Natasza Urbańska w spektaklu "Polita" /AKPA
  Natasza Urbańska w spektaklu "Polita"
/AKPA

Nowy Rok 2012 Natasza Urbańska (34) witała w pracy. Na scenie warszawskiego Torwaru wcieliła się w postać zjawiskowej Poli Negri, polskiej gwiazdy Hollywood w muzycznej extravaganzy "Polita" w 3D, która kosztowała 3 mln zł. Ten musical to wspólne marzenie Nataszy i jej męża Janusza Józefowicza (52). Ale wygląda na to, że ich gigantyczny wysiłek pójdzie na marne, bo bilety na "Politę" wcale nie są rozchwytywane...

Z pokorą znosiła tresurę mistrza

Do tego musicalu Natasza przygotowywała się przez ostatni rok. Razem z mężem bez wytchnienia promowała "Politę" w programie "Taniec z Gwiazdami" i na różnych medialnych imprezach. Kiedy pojawiała się na salonach w olśniewających kreacjach a la lata 20., pozując z żywym wężem lub na wypchanym wilku, prasa i obrońcy zwierząt rozgrzewali się do czerwoności. Ale ona wytrwale znosiła krytykę, gorąco wierząc w sukces "Polity". Jej zaufanie do męża było tak wielkie, że z pokorą znosiła także mordercze próby i ostrą tresurę swojego mistrza, choć bardzo to przeżywała. Metody Józefowicza skrytykowała nawet ostatnio sama Nina Andrycz, która w musicalu zagrała epizod. Królowa polskiej sceny była wstrząśnięta, kiedy na próbie do "Polity" ujrzała żonę reżysera... na podłodze. - Reżyser kazał biednej Nataszy leżeć cały czas u moich stóp, jak jakiemuś wiernemu psu!- denerwowała się legendarna aktorka. - Odchorowałam tę scenę bardzo...

Zdjęcie

   
/AKPA

Po premierze w Bydgoszczy na początku grudnia Natasza także czuła się bardzo wyczerpana. Marzyła o krótkich wakacjach przed noworocznym spektaklem w Warszawie, ale jej mąż sprzeciwił się temu pomysłowi. Natasza była niepocieszona, ale rozumiała, że Janusz, król perfekcjonistów, chce, by wszystko było dopięte na ostatni guzik...

Oboje postawili przecież wszystko na "Politę", która jest ich największą życiową i artystyczną inwestycją. I także najdroższą, bo technologia 3D sporo kosztuje. Jednak mąż Nataszy się tym nie przejmuje. - Jeśli Polski nie będzie stać na to, by grać taki spektakl, to wcale nie będziemy go grać - kwituje Janusz.

Niestety, jego słowa mogą okazać się prorocze. Choć w lutym i marcu zaplanowano w Torwarze tylko 10 przedstawień, to dostępnych biletów jest w nadmiarze. Jak twierdzą znajomi Nataszy, gwiazda bardzo się tym przejmuje. Nic dziwnego, przez ostatni rok żyła i oddychała "Politą", odstawiła na bok inne plany, zrezygnowała z dużej roli w zagranicznym filmie. Teraz zastanawia się, jak długo będzie grać tę rolę w Polsce. Jej zaufanie co do nieomylności męża zostało poważnie nadszarpnięte... Podobno atmosfera na próbach jest między nimi dość napięta. Ostatnio dowiedzieliśmy się także, że Natasza namawia Janusza, by wystawić musical za granicą. No cóż, może tam ją w końcu docenią?

Patrycja Lupa

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Na żywo

Reklama