Reklama

Dominika Tajner. Pokonała własne lęki

Wtorek, 26 kwietnia 2016 (13:35)

Na co dzień jest agentką piosenkarza Michała Wiśniewskiego, swojego męża. Teraz sama została gwiazdą w ekstremalnym reality show.

W Afryce obowiązuje aż jedenaście języków urzędowych. W jakim będziemy rozmawiać?

Najprościej będzie chyba po polsku. (śmiech)

Jak przyjęłaś propozycję zostania kolejną gwiazdą w rodzinie Wiśniewskich?

Nie ukrywam, że byłam nią zaskoczona, ale zgodziłam się wziąć udział w „Agencie – Gwiazdy”, ponieważ bardzo spodobał mi się ten format. Pozwala na sprawdzenie kondycji fizycznej i psychicznej.

Postanowiłam więc powalczyć ze swoimi słabościami i podjąć to wyzwanie. A co na to mąż? Michał mi powiedział: „A jedź!”. No to pojechałam. I jestem bardzo zadowolona, że się zdecydowałam. Myślę, że gdybym teraz oglądała ten program, nie będąc tam, bardzo bym żałował.

Tego pobytu w Afryce nie można traktować w kategorii odpoczynku i wyrwania się z domu…

Zdecydowanie nie. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tak intensywnie pracowała. Spaliśmy zaledwie po 4-5 godzin. Nie zawsze był też czas na posiłek. Naprawdę nie było lekko. Na pewno nie byliśmy tam gwiazdami.

Jesteś rodowitą góralką, a więc twardą dziewczyną. Było takie zadanie, które sprawiło Ci kłopot?

Oczywiście. Jedno to nawet tak bardzo, bardzo! Nie jest tak, że górale niczego się nie boją i skoczą z dziesiątego piętra bez żadnego zabezpieczenia. Poza tym przez pierwsze dwa tygodnie miałam kłopoty z układem pokarmowym. Byłam trochę osłabiona, ale dałam radę.

Udało Ci się dzięki „Agentowi” przełamać jakiś lęk?

Oj, tak! Nawet dwa i to dość poważne.

Przestałaś się bać męża?

Męża się nie bałam i nie boję. Ale rzeczywiście ta rozłąka z najbliższymi dodatkowo podsycała stres na planie. Szczególnie, kiedy jest się zmęczonym. A spaliśmy na czym popadnie, żeby choć zmrużyć oko. Może zmęczenie pozwalało na chwilę zapomnieć o tęsknocie, ale cały czas mi towarzyszyła.

Nie mogliście kontaktować się z rodzinami?

Na planie nie mieliśmy dostępu do komórek i komputerów.

I jak się żyje bez tych nowinek technologicznych?

Bardzo dobrze. Można niesamowicie odpocząć psychicznie.

A jak kobiety, które zawsze chcą wyglądać pięknie, radziły sobie ze strojami i makijażem?

Osobiście nie miałam czasu, żeby zastanawiać się nad swoim wyglądem. Najistotniejsze było to, by strój był wygodny i nie prowokował dzikich zwierząt.

Czy w tak ekstremalnych warunkach można czuć się kobieco?

Tak, i jedna osoba szczególnie to udowodniła.

Zdradzisz mi, kto jest agentem?

Ja! Ale tak powie każdy z uczestników tego programu. (śmiech)

Rozmawiał Marcin Kalita

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama