Reklama

Dziennikarka od kuchni

Wtorek, 7 sierpnia 2012 (12:29)

Klaudia Carlos prowadzi w Telewizyjnej Jedynce "Kawę czy herbatę?". Jest popularna, lubiana przez widzów, ma nietypową urodę i fantastyczną figurę, bo choć uwielbia gotowanie i w kuchni spędza mnóstwo czasu, jako była tancerka, wie jak pozbyć się każdej zbędnej kalorii.

Zdjęcie

Klaudia Carlos /AKPA
Klaudia Carlos
/AKPA

Jako dziecko marzyła Pani o rozpoznawalności i pracy w telewizji?

- Nie pamiętam, ale na pewno nie był to przypadek. Pierwszy raz wystąpiłam w programach dziecięcych, później w warszawskim oddziale TVP prowadziłam autorski program "Pokochać taniec". Byłam wtedy tancerką w Zespole Pieśni i Tańca "Mazowsze" i studentką Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Nagrałam kilkanaście odcinków. Każdy z nich opowiadał o innej technice tańca, miał poznawczo-edukacyjny charakter, zawierał wywiady z tancerzami i choreografami. Teraz ciągle korzystam z doświadczenia, które wtedy zdobyłam, choć jestem już w całkiem innym miejscu.

Ale figura tancerki pozostała. Kiedy znajduje Pani czas na ćwiczenia?

- Staram się ćwiczyć kilka razy w tygodniu. Pamiętam o tym także podczas codziennych czynności, na przykład w trakcie gotowania w kuchni napinam mięśnie brzucha przez 3 sekundy, a następnie kilkakrotnie to ćwiczenie powtarzam. Jest bardzo proste, a pomaga utrzymać ich sprawność. Ćwicząc dbamy o kondycję naszego organizmu, łagodzimy objawy cellulitu, poprawiamy koloryt i jędrność skóry, modelujemy naszą sylwetkę, podnosimy także sprawność intelektualną, a nasz mózg starzeje się wolniej. Ruch pozwala cieszyć się życiem!

Zdjęcie

/fot /AKPA

Nie żałuje Pani, że dziennikarsko odeszła od tańca?

- Taniec jest dziś wszechobecny, zatem trudno o nim zapomnieć. Poza tym temat tańca i jego walorów pojawia się w programie, który prowadzę. Poranne spotkanie z "Kawą, czy herbatą?" daje gwarancję tematów, które znajdą wielu odbiorców. Wśród nich są bowiem porady prawne, kulinarne czy dotyczące zdrowia. Muzyka na żywo to wielki atut programu. Dzięki niej można śpiewająco rozpocząć dzień.

Ale musi Pani do niego wstać wcześnie?

- Bardzo wcześnie, bo już o czwartej muszę podnieść się z łóżka. Ale może dlatego, że bardzo lubię swoją pracę, to nie mam z tym większych problemów. Zawsze mogę liczyć na pomoc wody w sprayu, która ułatwia mi wstawanie. Spryskanie twarzy po dzwonku budzika pomaga szybko otworzyć oczy.

Wspominała Pani o kuchni w studiu "Kawy, czy herbaty?". U Pani w kuchni też dużo się dzieje?

- Gotowanie to dla mnie przyjemność i relaks. Oczywiście nie zawsze mogę poświecić na to dużo czasu, ale dbam, by potrawy były smaczne i ładnie podane. Wielką wagę przywiązuję do diety, by była urozmaicona pod względem jakościowym i ilościowym, bogata w witaminy i minerały. Moja rodzina zazwyczaj wystawia mi pozytywną laurkę, co mnie cieszy.

Pamięta Pani swoją pierwszą potrawę?

- Jeśli dobrze sobie przypominam, były to naleśniki, które podałam z dżemem. Potem pojawiły się kolejne naleśnikowe fantazje: z serem, owocami, orzechami z dodatkiem różnych sosów. 

A co zajadają najchętniej Pani dzieci?

- To, co przygotujemy razem, a doskonale się przy tym bawimy. Jedna osoba zajmuje się mięsem, inna sałatką, kolejna ziemniakami, a półtoraroczna Marysia dotrzymuje nam towarzystwa i też próbuje przeszkadzać. W taki dzień zjadamy wszystko, co pojawi się na stole, bo wszystko smakuje wyśmienicie. Muszę przyznać, że uwielbiamy potrawy przygotowywane na parze i z grilla. Lubimy owoce morza oraz mięso białe i czerwone. Wspólne gotowanie jednoczy i daje wiele radości.

Ułatwia sobie Pani czasem życie, zamawiając dania na telefon?

- Bardzo rzadko. Staram się, by każdego dnia był ciepły, domowy obiad. To jest ważne, szczególnie, gdy w domu są dzieci. Jeśli już zamawiamy coś na szybko, to sushi. Mój syn Antek jest miłośnikiem surowej ryby z ryżem i specjalistą od jej przyrządzania.

Antek zamierza pójść w Pani ślady i marzy o pracy w telewizji?

- Ma duży wachlarz zainteresowań, a to, co będzie robił jest sprawą przyszłości. Wystąpił w kilku programach, które prowadziłam i potraktował to jako przygodę. Dla niego moje zajęcie to po prostu praca. Nie zamierzam mu niczego narzucać. Sam wybierze to, co będzie chciał. Ważne, by to lubił i dawało mu to satysfakcję. 

Ewa Pokrywa- AKPA

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Reklama