Reklama

Edyta Górniak: Tęsknię za ludźmi

Środa, 9 grudnia 2015 (09:33)

W tym roku Edyta Górniak obchodzi 25-lecie pracy artystycznej. Musiała pogodzić trasę koncertową z nagraniami „The Voice...”, dlatego koniec roku planuje spędzić tylko z synem.

Pojawiała się Pani w jury wielu programów typu talent show. Ale to do „The Voice of Poland” powraca Pani tak często. Co takiego ma w sobie ten program? 

Nieprzewidywalność.

Czy przed nowym sezonem nie miała Pani obawy, że być może już wszystkie warte uwagi głosy zostały odkryte? 

Naturalnie koloryt tego programu w ogromnym stopniu zależy od osobowości uczestników. Zawsze, przyjmując zaproszenie do tego programu, mam nadzieję, że na przesłuchania przyjdą osoby z pięknym potencjałem. Nigdy jeszcze się nie rozczarowałam.

Jak się Pani odnajdywała w aktualnym składzie jury?

Bardzo dobrze i naturalnie. Myślę, że widzowie czują, że wszyscy w tym składzie trenerskim lubimy się i bardzo szanujemy.

Co, poza oczywiście wiedzą muzyczną, stara się Pani przekazać swoim podopiecznym?

Wszystko, co tak naprawdę otwarci są przyjąć.

To bardzo intensywny dla Pani czas. Nagrania kolejnych odcinków „The Voice...”, a przede wszystkim koncerty. To pierwsza Pani trasa po dłuższej przerwie. Teraz, po kilku już występach w ramach jubileuszowego tournée, czy jest Pani w stanie stwierdzić, że bardzo brakowało jej tego, tęskniła za koncertami?

Za każdym razem, kiedy schodzę ze sceny, mimo ogromnego zmęczenia czuję tęsknotę za ludźmi. Jest to stan, którego dawno nie czułam, ale również zaskoczeniem jest to, że ludzie, wyrażając swoje piękne emocje na moim Facebooku czy Instagramie, używają podobnych słów.

„Edi, nie potrafię wrócić do rzeczywistości. Tęsknię!” – to dla serca artysty bardzo cenna nagroda. Będzie nam bardzo przykro kończyć tę trasę.

Do koncertów zaprosiła Pani do duetów wielu artystów. Czym kierowała się Pani w ich wyborze?

Pragnieniem artystycznym (śmiech). To są magiczne spotkania. Mietek Szcześniak, Ewa Farna, Edyta Bartosiewicz – każde z nich było inne.

Trasa koncertowa z okazji 25-lecia kariery to niewątpliwie czas podsumowań. Patrząc z perspektywy czasu, czy jest coś, co zrobiłaby Pani inaczej?

Nie. Każdy krok był ważny, aby zebrać potrzebne doświadczenie. Żałuję może jedynie, że dopiero w tym roku zebrałam taką ekipę, z którą mogę pracować przez długie lata. To olbrzymi komfort higieny pracy dla mnie jako artysty, a także wielkie szczęście jako człowieka, ponieważ przywiązuję się do ludzi. Moja ekipa – to moja rodzina.

A coś, za czym nie tęskniłaby Pani na pewno, ale, niestety, jest wpisane w Pani drogę zawodową?

(śmiech) Nie tęskniłabym za jedzeniem w windzie, czyli w drodze z garderoby do studia, bo to jedyna wolna chwila w ciągu dnia.

Rozmawiał Marcin Godlewski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama