Reklama

Elżbieta Zapendowska: Jesteśmy przewidywalni

Środa, 27 marca 2013 (09:51)

Jej głos jako jurorki programów muzycznych zawsze się liczył. A oceniała już kandydatów do „roli” gwiazd w „Idolu” oraz „Jak oni śpiewają”. Teraz Elżbieta Zapendowska szuka talentów w „Must Be the Music. Tylko muzyka”.

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

Zdjęcie

Jury w składzie Wojciech „Łozo” Łozowski, Kora Jackowska, Elżbieta Zapendowska  i Adam Sztaba. /Mat. Prasowe
Jury w składzie Wojciech „Łozo” Łozowski, Kora Jackowska, Elżbieta Zapendowska i Adam Sztaba.
/Mat. Prasowe

To już piąta edycja programu rozrywkowego „Must Be the Music. Tylko muzyka”. Czy nadal jest w Pani głód na muzyczne zaskoczenie i zjawisko?

– Wydaje mi się, że taki głód jest we mnie zawsze, tym bardziej że nasz rynek muzyczny – co podkreślam w każdym wywiadzie – jest dość słaby i nudny. To niestety taki fast food, pełen sztucznych składników. I takie odświeżenie nowymi talentami, które odkrywamy w programie, jest nam bardzo potrzebne.

Czy wśród tłumu artystów-amatorów na castingach zjawił się ktoś, kto zdołał Panią zadziwić, a jeśli nie zadziwić, to przynajmniej zaciekawić?

– Naturalnie, że tak! Pojawiło się bardzo dużo takich ludzi, ale czy uda im się przebrnąć dalej – tego już nie wiem. W tej edycji jest na przykład mnóstwo świetnych zespołów folkowych. Mają jednak nikłe szanse, by znaleźć się w głównym nurcie, czyli przejść dalej. Ale w życiu, jak wiadomo, zdarzają się różne cuda, więc kto wie (śmiech)? Może im się powiedzie.

Proszę zatem przyznać, czy w programie będzie Pani wspierać wykonawców jakiegoś konkretnego nurtu muzycznego? Czy może sposobem na zdobycie Pani przychylności jest po prostu... talent?

– Zdecydowanie talent, muzykalność. Ja się nie fascynuję stylami, które obowiązują we współczesnym świecie muzycznym. Nie muszę jednak słuchać havy-metalu, czy hiphopu, by wiedzieć, kto jest świetny, a kto kiepski. To tak jak piekarz – nawet jeśli nie specjalizuje się w bułeczkach, wie, która jest dobra, a która nie.

A jakie błędy najczęściej popełniają kandydaci na muzyczne gwiazdy?

– Przede wszystkim wśród zgłaszajacych się do programu dominuje chęć zrobienia kariery i wielka potrzeba popisywania się. Tego jest tu niestety najwięcej. Jeśli wokalistka ma już jakieś warunki głosowe, to drze tę paszczę od pierwszej do ostatniej nuty, zupełnie jakby chciała pokazać – ja was tym dźwiękiem zabiję. Paranoja. A przecież w ogóle nie o to chodzi.

Wspomniała Pani o nurcie folkowym, zjawił się ktoś jeszcze, kto zrobił na Pani wrażenie?

– Tak, pojawiły się dwa fantastyczne zespoły. Szczegółów nie zdradzę, ale zapewniam, że będę o nie walczyć ze wszystkich sił.

Na koniec proszę zdradzić, jak się Państwo dogadujecie przy jurorskim stoliku po tylu programach?

– Właściwie bardzo mało porozumiewamy się między sobą w trakcie oceniania. Jesteśmy też przewidywalni. Na ogół wyczuwam, jak zagłosuje Kora, Adam, czy Łozo. Każdy z nas jest inny, z innych bajek, i to jest chyba siła tego jury. Jednocześnie mamy wspólną wrażliwość i potrafimy docenić prawdziwy talent.

Rozmawiała: Joanna Bogiel-Jażdżyk

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama