Reklama

Ewa i Marek Bukowscy: Miłość lubi przeciwieństwa

Niedziela, 17 czerwca 2012 (13:18)

Różnią ich pasje, temperament oraz charakter, a mimo to świetnie do siebie pasują. Oboje są znani i lubiani przez widzów, otrzymują też ciągle nowe zawodowe propozycje. I na szczęście nie muszą wybierać: miłość, dzieci czy kariera. Bo mają wszystko.

Zdjęcie

Ewa i Marek Bukowscy /fot  /MWMedia
Ewa i Marek Bukowscy
/fot /MWMedia

Zdjęcie

Państwo Bukowscy w 2001 roku
/fot /AKPA

Ewa i Marek Bukowscy to obecnie bardzo medialne nazwiska. Czy mimo że nie bywają Państwo na salonach i nie opowiadają o prywatnych sprawach, odczuwają tę popularność?
Marek: - Kiedyś byłem rozpoznawany, ale rzadko kojarzono mnie z konkretnym tytułem. Raczej było to na zasadzie "skądś znam tego pana...". Sprzedawczyni w sklepie mówiła: "O, to ten pan, co w ubiegłym tygodniu przywoził wodę mineralną", a w aptece słyszałem: "Pan przywiezie więcej tych witamin w przyszłym tygodniu...". A więc kojarzyli, ale nie wiedzieli skąd. Jednak gdy rok temu wyjechaliśmy z Ewą do Zakopanego, przekonałem się, że krzywa popularności poszła w górę. Teraz jest prawie stuprocentowa: jestem albo doktorem Gawryło albo ojcem Igora, itd.
Ewa: - U mnie to samo. Za sprawą "Galerii" od kilku miesięcy jestem w telewizji prawie codziennie. Wcześniej mi się nie zdarzyło, bo w takiej skali nie grałam nigdy w serialu. Teraz ludzie kojarzą mnie bezbłędnie jako serialową Laurę. Może dlatego, że gram dość charakterystyczną postać.

A kojarzą Państwa jako parę?
Marek: - Jesteśmy razem już szmat czasu, więc myślę, że dla każdego, kto trochę interesuje się naszymi skromnymi osobami, jest jasne, że "chodzimy ze sobą". 

Zdjęcie

Doktor Gawryło jest wprost uwielbiany przez fanki "Na dobre i na złe" /fot  /ARTRAMA
Doktor Gawryło jest wprost uwielbiany przez fanki "Na dobre i na złe"
/fot /ARTRAMA

Pani Ewa jest bardzo atrakcyjną kobietą - nie jest Pan zazdrosny?
Marek: - Baaardzo. Myślę, że zazdrość jest niesłusznie niedocenionym uczuciem, kojarzonym głównie negatywnie, a zapewniam panią, że może być bardzo stymulująca dla związku. Oczywiście w formie łagodnej, bez przegięć.

Pani też nie ma łatwo, Pan Marek jest obecnie idolem kobiet. Wie Pani, że ma wiele fanek?
Ewa: - Oczywiście, wiem o tym, jestem jedną z nich! I cieszę się, że Marek zechciał te parę lat spędzić właśnie ze mną. To prawdziwy zaszczyt (śmiech).
Marek: - Ironia. Ewa, jak zawsze w piątki jest bardzo ironiczna (śmiech).
Ewa: - Uważam, że brakuje, nie tylko wśród aktorów, prawdziwych, charyzmatycznych mężczyzn. Marek, który jest wyjątkowy, realizuje takie potrzeby.
Marek: - U boku tak wyjątkowej kobiety to banalnie proste.

Od wielu lat są Państwo małżeństwem, od dawna także razem pracują, na przykład wspólnie piszą scenariusze. Aktorstwo Państwu nie wystarcza?
Marek: - To nas ratuje! Dzięki temu, że robimy różne rzeczy, jesteśmy bardziej stabilni emocjonalnie. Zdanie się tylko na aktorstwo może być wyjaławiające. Ale nie musi, oczywiście.
Ewa: - Aktorstwo może być też łatwe i przyjemne, a do tego dobrze płatne. Ten zawód ma jednak jedną zasadniczą wadę: w zasadzie nie masz wpływu na swój los, prawie wszystko jest kwestią przypadku, zbiegu okoliczności lub szczęścia.
Marek: - Co oczywiście może być fascynujące, ta ciągła niepewność, chodzenie po kruchym lodzie. No, ale to raczej zabawa dla fanów sportów ekstremalnych. 

Zdjęcie

Ewa Bukowska stała się szczególnie rozpoznawalna dzięki roli Laury w "Galerii" /fot  /AKPA
Ewa Bukowska stała się szczególnie rozpoznawalna dzięki roli Laury w "Galerii"
/fot /AKPA

Lubią Państwo pracować razem?
Ewa: - Łatwiej mi pracować nad czymś z Markiem, niż gdy pracujemy oddzielnie. Szanuję jego poglądy, uzupełniamy się, a wzajemna ocena jest bardzo ważna.

Radzą sobie Państwo w różnych życiowych sytuacjach. Są aktywni, pomysłowi, zaradni.
Ewa: - Dzięki temu sprawdziliśmy się w wielu trudnych, kryzysowych momentach. Ważne jest, aby się realizować, spełniać, nieważne w jakich dziedzinach. Lekarz czy krawcowa też - jak wiadomo - mogą być artystami. Podobnie jak każdy jest "piękny" - czyli interesujący w jakiś sposób.
Marek: - Ewa ma coś, czego cały czas się od niej uczę - ogromną ciekawość ludzi, potrafi słuchać, ale też trudno jej złapać mocny kontakt od pierwszej chwili. U mnie odwrotnie - jestem raczej odludkiem, ale mam łatwość w codziennych relacjach.

Rzadko pojawiają się Państwo publicznie. Dlaczego?
Marek: - Z wielu powodów - mamy dużo pracy, dwójkę dzieci, rodziców w takim wieku, że trzeba się nimi zajmować. Czas wolny wolimy poświęcić rodzinie i byciu ze sobą. Ale też bez przesady, od czasu do czasu wychodzimy. Choć rzeczywiście, niekoniecznie uważamy, że ciekawy film trzeba zobaczyć na uroczystej premierze.
Ewa: - Nie mamy nic przeciwko bywaniu, byle nie za często. Nie można widzów zamęczyć swoją osobą, to byłoby niestosowne (śmiech). 

Zdjęcie

Bywanie na salonach nie należy do głównych aktywności Ewy i Marka Bukowskich
/fot /AKPA

Pasją Pana Marka jest tenis. Czy Pani również ma jakieś pasje sportowe?
Ewa: - Mam sportowców w domu, więc w sposób naturalny sportem się interesuję. Starszy syn jest zawodowym sportowcem, młodszy ma piłki w każdym kącie mieszkania, Marek uprawia tenis. Moją pasją jest taniec. Ale nie pod wpływem mody na taniec, jaka panuje obecnie, bo ja tańczę od zawsze. Uprawiam każdy taniec, ale teraz tańczę latynoskie rytmy. Pozdrawiam bardzo mojego nauczyciela, Piotrka.
Marek: - Ewa prawie tak dobrze tańczy, jak ja gram w tenisa (śmiech).
Ewa: - Odwrotnie. Marek prawie tak dobrze gra, jak ja tańczę. U mnie to jest naturalne. A on musiał się nauczyć (śmiech).
Marek: - Jeden zero dla Ciebie.

Czy Pan także tańczy, a Pani gra w tenisa?
Marek: - Ja nie tańczę w ogóle, tańczący mężczyźni budzą mój niesmak. No, chyba że tango. Ale Ewa ma niezły backhand.

Mają Państwo dwóch synów. Jacy oni są?
Marek: - Starszy, Marcin ma 19 lat. W tym roku zdał maturę polską i angielską i ruszył w świat. Marcin gra w tenisa. Do tej pory to było młodzieńcze granie, a teraz zaczyna się na poważnie. Młodszy ma lat 7. Na razie jest pisklakiem i jeszcze zostaje z nami. Synowie są fajni, trzymają się razem. Staramy się im poświęcać jak najwięcej czasu.
Ewa: - Marcin jest bardzo ciekawym człowiekiem, zaskakuje nas. Ostatnio założył bloga po polsku i angielsku, gdzie tłumaczy teksty piosenek. Jest też trochę o sporcie i na inne tematy interesujące młodych ludzi.
Marek: - Wyjechał z domu, gdy miał 14 lat - do Hiszpanii. Tam sam się uczył, w Polsce zdawał tylko egzaminy i zaliczał kolejne lata szkolne. Przeszedł twardą szkołę, dzięki temu jest bardzo zdyscyplinowany i samodzielny.

Drugi syn też ma swoje sportowe pasje?
Ewa: - Oni są skrajnie różni, dokładnie tak jak ja i Marek.

Czy to jest ten klucz do sukcesu Państwa udanego małżeństwa?
Ewa: - Mamy różne pasje, zupełnie różne charaktery. To fakt.

Jakie mają Państwo plany zawodowe?
Marek: - Gram w dwóch serialach: "Hotel 52" oraz "Na dobre i na złe". Zacząłem też zdjęcia do kolejnego serialu sensacyjnego "Na krawędzi" - premiera już jesienią w Polsacie. To bardzo ciekawy projekt. Już dziś mogę z czystym sumieniem zaprosić Czytelników "Tele Tygodnia" do oglądania. Zagram tam policjanta, szefa grupy specjalnej. W lipcu natomiast będzie film Ewy, główna rola w niezależnej produkcji i być może jeszcze fabuła, ale to zależy od ostatecznej wersji scenariusza. Jest też wiele pozaaktorskich rzeczy, które powoli się wykluwają.
Ewa: - Dostałam trzy poważne propozycje aktorskie. Jedna z nich to rola w znanym widzom, bardzo prestiżowym serialu, druga w nowym projekcie telewizji publicznej, i trzecia też fajna - w popularnym i lubianym tytule, ale szczegółów nie chcę na razie zdradzać. Poza tym wkrótce zadebiutuję jako reżyser filmu fabularnego realizowanego przez studio Munka. Film zatytułowany jest "Powrót". Scenariusz, mojego autorstwa, opowiada o żołnierzu powracającym z Afganistanu, o jego traumie i trudnościach z odnalezieniem się w rzeczywistości po powrocie. W filmie główne rolę zagrają znani i świetni aktorzy: Agata Buzek, Krzysztof Stroiński i... Marek Bukowski.

Rozmawiała Edyta Karczewska-Madej

Pełna wersja wywiadu - z której dowiesz się, czy aktorskie małżeństwo rozprawia o pracy również przy śniadaniu, jakim biznesem zajmowali się państwo Bukowscy, gdy mniej ich było na ekranie, czy myśleli kiedyś o porzuceniu zawodu i na jakich imprezach chętniej bywają - w 25. numerze "Tele Tygodnia"!

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama