Reklama

Gabriela Muskała nie je mięsa, bo kocha zwierzęta

Środa, 31 października 2012 (09:21)

Gabriela Muskała, czyli komisarz Monika Piechocka z „Paradoksu”, od kilkunastu lat nie je mięsa i kategorycznie sprzeciwia się hodowaniu zwierząt tylko po to, by je potem w niehumanitarny sposób zabić i zjeść.

Zdjęcie

Gabriela Muskała /fot  /Agencja W. Impact
Gabriela Muskała
/fot /Agencja W. Impact

Gabriela Muskała wychowała się na wsi i mnóstwo czasu spędzała u swojej sąsiadki, która prowadziła ogromne gospodarstwo pełne rozmaitych zwierząt.

- Wśród zwierząt spędzałam całe popołudnia. Były moją miłością i pasją! Marzyłam, by zostać przyrodnikiem i badać życie zwierząt. Kiedy widziałam na talerzu mięso, nie czułam się dobrze - mówi aktorka.

Zdjęcie

/fot /Agencja W. Impact

Gabriela wyłączyła potrawy mięsne ze swojego jadłospisu, gdy była na studiach. Właśnie wtedy postanowiła, że zostanie wegetarianką i będzie to jej sposób na sprzeciwienie się okrutnemu traktowaniu zwierząt w hodowlach masowych, gdzie śmierć jest dla nich wybawieniem od cierpienia.

- Nie twierdzę, że przestałam jeść mięso, bo mi nie smakowało. Zrezygnowałam z niego, bo kocham zwierzęta i nigdy nie mogłam się pogodzić z myślą, że zanim mięso trafi na mój talerz, zwierzę przechodzi męczarnie żyjąc w okropnych warunkach i jest zabijane w bestialski sposób - twierdzi serialowa komisarz Piechocka z "Paradoksu".

Gabriela Muskała przyznaje jednak, że nie jest - jak mówi - wegetariańskim ortodoksem i czasem, zwłaszcza podczas podróży po świecie, zdarza się jej jeść mięso.

- W czasie mojej pierwszej wyprawy do Argentyny, gdzie mięso jest podstawą menu, po tygodniu jedzenia frytek, zamówiłam w restauracji soczewicę. Kelner przyniósł mi talerz z wielkimi kawałkami mięsa z dwoma pływającymi w sosie ziarenkami soczewicy. Poddałam się. Pocieszałam się tym, że tamtejsze krowy nie cierpią, tylko całe życie chodzą wolne po ogromnych, bajkowych łąkach - mówi aktorka.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama