Reklama

George Clooney w "Człowieku, który gapił się na kozy"

Poniedziałek, 13 maja 2013 (14:39)

Na wojnie wcale nie jest potrzebny karabin, wystarczą zdolności paranormalne. I o tym jest ta opowieść.

Fabuła oparta jest na prawdziwej historii podpułkownika Jima Channona, który próbował wykorzystać siłę woli, tworząc paranormalny oddział armii amerykańskiej.

– W tym filmie zachwyca tytuł, niezwykła treść, oraz gwiazdorska obsada – aktorska i... zwierzęca – zachwalał producent Paul Lister. Rzeczywiście, kozy na planie zachowywały jak kapryśne aktorki. Były uparte i łatwo nie poddawały się poleceniom reżysera. Treserka musiała się nieźle napracować, by wyglądały jak zahipnotyzowane. Przekupywano je jedzeniem, robił to też Clooney, który przy okazji zaprzyjaźnił się z pewnym koźlątkiem. Zobaczmy więc ten absurdalny film, kpiący z armii, popkultury i wojny...

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama