Reklama

Hollywoodzkie sekrety Michaela Jacksona

Wtorek, 12 lipca 2016 (14:36)

Uwielbiany i pogrążony w niesławie. Ogromnie bogaty, ale niewiarygodnie zadłużony. Geniusz, który na zawsze pozostał chłopcem.

Michael Joseph Jackson, przyszły król popu, zaczął występować jako 6-latek w rodzinnej grupie The Jackson 5. Szybko stał się jego gwiazdą. Menadżerem zespołu był ojciec, który zmuszał synów do nadludzkich ćwiczeń, bił ich i poniżał. Michaelowi nie wolno było się bawić ani spędzać czasu z przyjaciółmi. Musiał poświęcić się karierze muzycznej, która doprowadziła go na szczyt, ale także złamała mu życie.

Samotny geniusz

Największe sukcesy odnosił w latach 80. Stał się ikoną sty lu pop: jego hity i teledyski zmieniły przemysł muzyczny. Ustanowił kilka rekordów odnotowanych w księdze Guinnessa – zdobył 13 nagród muzycznych Grammy, na świecie sprzedano ponad 750 mln jego płyt. W latach 90. gwiazda artysty przygasła. Częściej pisano o jego prywatnych problemach, niż o nowych piosenkach. – Zanim mnie osądzicie, spróbujcie mocno mnie pokochać, zajrzyjcie do swojego serca i spytajcie, czy widzieliście moje dzieciństwo – wyznał kiedyś.

Nieszczęśliwy Piotruś Pan

Traumy, jakich doświadczył, sprawiły, że cierpiał na zaburzenia osobowości, które przerodziły się w dysmorfofobię polegającą na braku akceptacji swojego ciała. Dlatego zaczął poddawać się operacjom plastycznym.

Podobno było ich ok. 50, przyznawał się do dwóch. Chirurdzy majstrowali przy nosie artysty, poprawiali usta, powieki, policzki i podbródek. Jackson wybielił też skórę i przeszczepił włosy. Był uzależniony od środków psychotropowych. To zrujnowało mu zdrowie i pogłębiło problemy psychiczne.

Zarabiający miliony dolarów supergwiazdor nie miał zahamowań w wydawaniu ich na rzeczy, dzięki którym próbował odzyskać dzieciństwo. Lubił mówić o sobie „Piotruś Pan”.

Miał wrócić

W ostatnich latach żył samotnie, nękany przez choroby, które były skutkiem eksperymentów z własnym organizmem. Nie był w stanie nagrywać, groziło mu bankructwo.

Media żerowały na jego upadku, zapominając, że był geniuszem, który całe życie poświęcił muzyce i fanom. Marzył o powrocie na szczyt. Triumfalny come back miała mu zapewnić trasa koncertowa „This Is It”. Na 3 tygodnie przed pierwszym z planowanych 50 koncertów, 25 czerwca 2009 roku – muzyk zmarł.

Przyczyną było przedawkowanie silnego leku uspokajającego. Odszedł, chcąc wrócić. – Co robi gwiazda, gdy przestanie świecić, pytam samego siebie – mówił. – Może umiera? O, nie! Gwiazda nigdy nie umiera, tylko zamienia się w uśmiech...

Joanna Bogiel-Jażdżyk

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama