Reklama

Joanna Moro jako Anna German - zmierzyła się z legendą

Poniedziałek, 11 marca 2013 (12:50)

Nikt nie miał wątpliwości, że główną rolę w tym serialu powinna zagrać rodaczka artystki. – Decydujące było swego rodzaju „pokrewieństwo dusz” – uważa aktorka.

Zdjęcie

Serial ma na  Wschodzie  rzeszę fanów, – Przychodzi do mnie mnóstwo listów z podziękowaniami za rolę – zdradza nam Joanna Moro. /FORUM Polska Agencja
Serial ma na Wschodzie rzeszę fanów, – Przychodzi do mnie mnóstwo listów z podziękowaniami za rolę – zdradza nam Joanna Moro.
/FORUM Polska Agencja

Zdjęcie

Podobieństwo aktorki do Anny German jest uderzające. Joanna Moro nauczyła się też śpiewu techniką artystki. /Mat. Prasowe
Podobieństwo aktorki do Anny German jest uderzające. Joanna Moro nauczyła się też śpiewu techniką artystki.
/Mat. Prasowe

Trudno zmierzyć się z legendą?

– Nie myślałam w tych kategoriach, dopiero teraz w pełni dociera do mnie świadomość, na co się porwałam. Wówczas całą energię pochłaniały mi przygotowania do roli, skądinąd najciekawszy, moim zdaniem, etap pracy dla aktora.

Skontaktowałam się z biografką Anny German, panią Mariolą Pryzwan, która pomogła mi wejść w jej świat, poznać koleje kariery i prywatnego życia. Udało mi się nawiązać kontakt z rodziną artystki, z mężem, panem Zbigniewem Tucholskim, a jego wspomnienia były dla mnie nieocenionym drogowskazem w konstruowaniu obrazu tej postaci.

Zapisałam się też na lekcje włoskiego, którym Anna German posługiwała się biegle, ćwiczyłam śpiew charakterystyczną dla niej techniką.

Śpiewała Pani na planie?

– Owszem, nauczyłam się wszystkich piosenek i dało mi to satysfakcję, ale w serialu słyszymy oryginalne wykonania Anny German. We fragmentach a capella głos dała Władysława Wdowiczenko, diwa z Odessy, na co nalegali Ukraińcy.

Jak pracowało się przy tym serialu?

– Intensywnie i bardzo skrupulatnie, z dbałością o detale.Bywało, że jedną scenę kręciliśmy przez cały dzień, co rzadko się zdarza nawet przy fabule. Twórcom serialu zależało na wiarygodności, staraliśmy się jak najlepiej oddać wrażliwość i dobroć artystki, bo te właśnie przymioty – poza ogromnym talentem – zapewniły jej na zawsze miejsce w sercach ludzi.

Rosjanie, mówią do dziś o niej „nasza Anuszka”, ponoć swego czasu nawet Breżniew proponował jej radzieckie obywatelstwo, daczę, pracę dla męża, ale ona wolała pozostać Polką.

Annę German kochają też w Uzbekistanie, uznając ją za swą narodową piosenkarkę, w związku z tym, że się tam urodziła. Wiedzieliśmy, że nasz serial będzie miał liczną widownię, ale nie spodziewałam się aż tak wielu wzruszeń i sukcesów, jakie odnosi, gdzie tylko jest emitowany.

Czy fakt powierzenia Pani tej roli miał związek z Pani pochodzeniem?

– Z pewnością liczyło się to, że urodziłam się jeszcze w Związku Radzieckim, że znam rosyjski (choć w domu mówiło się wyłącznie po polsku), ale chyba decydujące było swego rodzaju „pokrewieństwo dusz”, które dostrzegli producenci, jak również podobieństwo fizyczne i mój wysoki wzrost, bo jak wiadomo Anna German mierzyła ponad 1,80 m!

Stanowiło to jej wielki kompleks, podkreślany zresztą często w serialu. Specjalnie też dobierano resztę aktorek, jak choćby Olgę Frycz czy Agnieszkę Sienkiewicz, które są niewysokie, dla uwypuklenia tych dysproporcji.

Wysoki wzrost może być problemem, może też i atutem. W Pani przypadku z pewnością pomógł w zdobyciu… tytułu Miss Polka Litwy w 2001 roku.

– Niewykluczone, podobno jednak wygrałam… grą na akordeonie. Ciekawostką jest to, że kilka lat później moja młodsza siostra, Kamila, również zwyciężyła w tym konkursie. Widać taka już nasza rodzinna tradycja (śmiech)!

Rozm. Jolanta Majewska-Machaj

Zdjęcie

W Rosji serial miał ponad 20-milionową oglądalność i został uhonorowany tytułem „Najlepszego obrazu historycznego 2012 roku”. /Mat. Prasowe
W Rosji serial miał ponad 20-milionową oglądalność i został uhonorowany tytułem „Najlepszego obrazu historycznego 2012 roku”.
/Mat. Prasowe

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama