Reklama

Johnny Depp: Jestem, jak kanapka po bolońsku

Wtorek, 10 maja 2016 (09:35)

Fani czekają na premierę II części przygód Szalonego Kapelusznika, którego Johnny Depp gra w „Alicji po drugiej stronie lustra” (w polskich kinach od 26 maja).

On tymczasem podkreśla, że nie cierpi statusu gwiazdy i że jest takim samym człowiekiem jak inni „zwyczajni Amerykanie”. Podczas czatu wyznał internautom, że urodził się i dorastał w Kentucky.

– Moi przodkowie to prości górale. Klepaliśmy biedę od pokoleń – oznajmił. Zapytany, jakim rodzajem kanapki byłby, powiedział: – Sandwichem po bolońsku, tanim i niesmacznym, z gatunku tych, które serwuje się w więzieniach.

Fani aktora, który w „Dzienniku zakrapianym rumem” zagrał mieszkającego w Portoryko pisarza, lubią go właśnie za to, że się nie wynosi. Niestety, ich ulubieniec nie może żyć jak inni. Rozpoznawalny w każdym zakątku świata, wytchnienie znajduje jedynie na swojej wyspie gdzieś na Bahamach. Na szczęście do dzisiaj nikt nie wie, gdzie ona jest.

– To je dyne miejsce na świecie, w którym czuję się wolny i anonimowy – mówi o otoczonej morską tonią Krainie Czarów... Podobno gdy tam jest, do pełni szczęścia brakuje mu już tylko muzyki – w tym ulubionej piosenki „Beyond The Sea” z 1959 roku w wykonaniu Bobby’ego Darina.

MAM

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama