Reklama

Kasia Stankiewicz. Ból obecny jest cały czas

Środa, 18 maja 2016 (11:35)

– W wieku 17 lat zaczęłam śpiewać, a mając 38, zaczynam tańczyć – mówi piosenkarka, która przeżywa jedną z najlepszych przygód swojego życia!

Kilka miesięcy temu, gdy słyszałaś „Taniec z Gwiazdami”, to…

Niewiele myślałam w tym temacie. Byłam w nieco innym świecie, skupiona głównie na robieniu muzyki.

Jak jest dziś?

Śmiało mogę powiedzieć, że ten program to spełnienie moich marzeń z dzieciństwa o tańcu i najwspanialsza przygoda, w jakiej brałam udział.

To także Twój debiut w programie typu show. Czy zaskoczyła Cię czymś taka formuła?

Od początku wiedziałam, że jest to format i konkretny szablon, gdzie nie ma miejsca na twórcze zapędy. Ale odnajduję się w tym.

Jak zareagowałaś, gdy dowiedziałaś się, że będziesz tańczyć pod okiem Tomka Barańskiego? Jak Wam się współpracuje? Bliżej mu do trenera czy tresera?

Nie mogłam jakkolwiek reagować, bo nie miałam pojęcia, co to za człowiek. Teraz wiem, że Tomek to bardzo pracowity, zdolny i pokorny tancerz. Najpierw jest trenerem, a potem treserem. Mamy świetne treningi, pełne śmiechu i małych sukcesów ale są też takie, z których uciekam (śmiech).

Czego najbardziej obawiałaś się, idąc do programu?

Bólu – i nie myliłam się. Jest ciągły i będzie ze mną tak długo, jak długo będę tańczyć. Czasami chce mi się płakać z bólu, ale nie będę narzekać, bo i tak spełniam swoje marzenie z dzieciństwa.

Scena to Twój drugi dom, a parkiet?

Z parkietem dopiero się poznaję, ale coś czuję, że gdyby taniec przytrafił mi się najpierw, dziś mogłabym mówić, że to mój pierwszy dom. Ale niczego nie żałuję, kocham muzykę i taniec tak samo, tylko mam je w innych częściach ciała (śmiech).

Rumba w Twoim wykonaniu dokonała prawie niemożliwego – wzruszyła samą Iwonę Pavlović. A Ty w którym tańcu czujesz się najlepiej?

Bardzo sobie cenię uwagi Pani Pavlović, są prawdziwe, konstruktywne i stymulują mnie do pracy. A rumbę uwielbiam, mam wrażenie, że to jeden z moich ulubionych tańców. Ale chętnie poznam też inne. Czuję, że mogę również lubić tango czy pasodoble.

Ostatnio niepewność zajrzała Ci w oczy. Ty i Tomasz byliście jedną z zagrożonych par. Jakie to uczucie stać na schodach i czekać na decyzję widzów?

Powiem Ci, że najgorsze. Jeszcze gorsze od tego, gdy tańczysz na żywo i się pomylisz. Ja się dopiero rozkręcam i chciałabym móc dalej bawić się tańcem i spełniać to moje marzenie.

Na szczęście zostałaś, ale gdyby jednak sprawdził się czarny scenariusz, gdybyś miała podsumować – co dał Ci taniec oraz program i za czym byś tęskniła?

Dał mi większą pewność siebie jako kobiety, otworzył mnie, co znaczy, że wychodzę czasami z ciała introwertyka i to jest bardzo przyjemne, bo daje mi możliwość bycia bliżej ludzi, niezamykania się przed nimi. Poza tym jest to ten rodzaj sportu, który lubię najbardziej. Rzeźbi sylwetkę i daje emocje, od których trudno będzie się odzwyczaić.

Intensywnie jest u Ciebie nie tylko na parkiecie, ale też zawodowo...

Tak, już w kwietniu ruszam z Varius Manx w jubileuszową trasę z okazji 25-lecia istnienia zespołu. Będzie to wydarzenie jednorazowe, a przez to ekskluzywne. Zagramy największe przeboje Variusa oraz jeden nowy utwór, który stworzyliśmy z okazji jubileuszu.

Skąd czerpiesz na to wszystko energię?

Z tej ilości zajęć i z tego, że mogę robić to, co kocham.

Rozmawiał Marcin Godlewski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama