Reklama

Linda wierzy w młodych aktorów

Niedziela, 30 września 2012 (06:00)

Mimo że w tym roku skończył 60 lat, wciąż jest uważany za jednego z najprzystojniejszych polskich aktorów. Bogusław Linda to legenda kina, reżyser oraz nauczyciel. Aktualnie możemy go podziwiać w serialu TVP "Paradoks", gdzie wciela się w inspektora Marka Kaszowskiego.

Zdjęcie

Bogusław Linda /fot  /MWMedia
Bogusław Linda
/fot /MWMedia

Zdjęcie

Jest reżyserem spektaklu "Merylin Mongoł" w Teatrze Ateneum
/fot /AKPA

"Tele Tydzień" na łamach 40. numeru publikuje wywiad Beaty Banasiewicz z Bogusławem Lindą, aktorem z ogromnym talentem i pasją. Linda to nie tylko świetny aktor, ale też nauczyciel akademicki. Jest autorem programu "Aktorstwo nowych mediów", realizowanego w Warszawskiej Szkole Filmowej, której jest współzałożycielem.

Zdjęcie

Bogusław Linda z żoną, fotografką i modelką Lidią Popiel. Są razem już 20 lat. Mają córkę Olę.
/fot /AKPA

Jako autor tegoż rewolucyjnego programu, uważa, że postrzeganie sztuki w dzisiejszych czasach uległo zmianie. Inne też są sposoby promowania spektakli, a multimedia mają ogromny wpływ na sposób odbioru sztuki. -  Nie wrócimy już do kreowania aktora, który, grając wielkie sztuki w teatrze, będzie miał wielkie nazwisko - podkreśla Linda. Dodaje jednak, że można wykształcić wielkiego teatralnego aktora, tylko trzeba młodym ludziom pomóc w tym, aby przyjęli pewne rzeczy które są dla nich może nudne i męczące, ale za to mądre.

Zdjęcie

W serialu "Paradoks" gra mrocznego inspektora Marka Kaszowskiego
/fot /AKPA

Artysta twierdzi, że aktorem w dzisiejszych czasach jest ktoś, kto chce powiedzieć prawdę. W swoim autorskim programie "Aktorstwo nowych mediów" pełni służebną rolę w stosunku do tych, którzy czekają na młodych aktorów, bo chcą im pomóc - czy to w serialu lub w sztuce. - By wykształcić taki materiał, młody człowiek musi się nauczyć podstaw, ale już bez dorabiania ideologii, że aktor jest lekarzem narodu czy inżynierem dusz. Aktor to jest człowiek, który kończąc szkołę powinien wiedzieć, co znaczą kadry w kamerze, plan filmowy, mówienie monologu, jak czytać scenariusz, co to jest dykcja, jak rozmawiać z agentem czy reżyserem castingu. To są podstawy - mówi Linda.

Kiedy Bogusław Linda zaczynał pracę aktora, był tak samo zagubiony jak dzisiejsi absolwenci szkół teatralnych. - Musiałem się tego wszystkiego uczyć - co znaczą zdjęcia próbne w filmie, co znaczy granie nieteatralne, nie szkolne, tylko zawodowe. Trwało to z pięć lat, zanim cokolwiek z tego zrozumiałem.

Dziś nie pyta swoich studentów dlaczego chcą zostać aktorami. Tłumaczy im, że mogą nauczyć się czegoś o sobie, spełnić swoje marzenia, ale to nie znaczy, że będą aktorami. Bo jak mówi Linda: "Aktorstwo to wyższa szkoła jazdy".

Pod koniec lat 90. Bogusław Linda nie tylko spełniał się jako aktor. Próbował również piosenki, dubbingu i reklamy. Miał własny program kulinarny. I chyba dobrze się w tym wszystkim odnajdował. Samo aktorstwo zawsze go trochę nudziło, a dodatkowe zajęcia były dla niego sposobem na zarobienie pieniędzy. Wszędzie go było pełno!

Teraz realizuje się jako nauczyciel. Daje studentom możliwość pracy z kamerą, mikrofonem, reżyserem, operatorem oraz uczestniczeniem w montażu. Chce, żeby jego podopieczni weszli w środowisko aktorskie i powiedzieli: "OK, kochani, my kombinujemy w ten sposób".

Dla Bogusława Lindy przekleństwem zawodu aktora w Polsce jest brak pieniędzy na kulturę, a wydawanie ich na niepotrzebne rzeczy. - Świat już zrozumiał, że kultura jest jedną z podstawowych wartości i wkłada się w nią olbrzymią kasę. My jeszcze do tego nie dorośliśmy.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co myśli Bogusław Linda o współczesnym aktorstwie, jakie jest jego zdanie o zmieniającym się rynku filmowym oraz jakie będzie aktorstwo nowych mediów, zapraszamy do lektury wywiadu w 40. numerze "Tele Tygodnia"!

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Reklama