Reklama

Liszowska: Znam swoją wartość

Środa, 29 sierpnia 2012 (15:13)

Joanna Liszowska na brak pracy narzekać nie może. Ponownie pojawi się jako jurorka "Got to dance", od września zobaczymy ją w serialu "Przyjaciółki", a wkrótce wejdzie do kin film "Kobiety bez wstydu" z udziałem aktorki.

Zdjęcie

Joanna Liszowska /fot  /AKPA
Joanna Liszowska
/fot /AKPA

Wraca Pani jako jeden z jurorów "Got to dance". Będziecie oceniać w niezmienionym składzie, a mówiło się, że były konflikty między jurorami?

- Ani pół konfliktu. A zresztą, nawet gdyby były, to przecież nie załatwialibyśmy ich publicznie. Nie odciągalibyśmy uwagi widza i nie rozpraszalibyśmy zawodników jakimiś głupimi sporami między nami. Cały czas mamy na uwadze, że na scenie stoi ktoś zdenerwowany, kto chce usłyszeć naszą opinię. To dla niego bardzo ważne przeżycie i chcielibyśmy, żeby je miło wspominał. A przecież oceniamy coś, co jest niewymierne, szczególnie ja, bo skupiam się na wrażeniach artystycznych. Dlatego dla mnie najważniejsze jest serce, jakie ktoś wkłada w to, co robi.

Zdjęcie

Joanna Liszowska na planie "Przyjaciółek"
/fot /AKPA

Zagra Pani też fryzjerkę Patrycję w serialu "Przyjaciółki". Naprawdę będzie to polski "Seks w wielkim mieście"?

- Nie, to polski pomysł. My nawet nie chciałybyśmy być kojarzone z tym serialem. Jedynym wspólnym mianownikiem są cztery bohaterki. Fajnie byłoby, gdyby każdy mógł się z nimi identyfikować. To na pewno nie będzie serial w stylu glamour, czyli wszystkie jesteśmy piękne, gładziutkie i mamy atrakcyjne, bezproblemowe życie.

Ma Pani do siebie spory dystans i poczucie humoru na swój temat...

- Powinno ono towarzyszyć człowiekowi zawsze. Staram się otaczać ludźmi dowcipnymi. Trzeba wierzyć w siebie i znać własną wartość, ale poczucie humoru pomaga uniknąć samozadowolenia, bo to bywa niebezpieczne.

Udaje się Pani świetnie łączyć macierzyństwo z karierą. Jak Pani to robi?

- Nigdy nie oceniałam innych kobiet, bo każda ma swoje priorytety. Ale to, że człowiek zostaje rodzicem, nie znaczy, że się diametralnie zmienia. Zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci i że one będą na pierwszym miejscu. Więc nie musiałam przewartościować swojego życia i nic u mnie nie stanęło na głowie. Póki co wszystko tak się łączy, że nie muszę wybierać. Ale gdybym musiała, nie byłoby to problemem. Praca jest albo jej nie ma, a do domu zawsze się wraca.

Rozm. Ewa Gassen-Piekarska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

TV14

Reklama