Reklama

Łukasz i Paweł Golec. Aplauz, aplauz

Środa, 21 października 2015 (10:32)

Gośćmi najbliższego odcinka talent show „Aplauz, Aplauz!” będą Łukasz i Paweł Golec. Słynni bracia opowiadają nam, jak istotne są pochwały i czym dla nich jest rodzinne muzykowanie.

W tym programie najważniejszy jest aplauz – coś pozytywnego, nienarażającego na stres, lecz budującego wiarę w siebie. Panowie pamiętają swój pierwszy?

Łukasz: Myślę, że najważniejszym, a zarazem pierwszym, jaki otrzymaliśmy, był aplauz naszej babci, u której kolędowaliśmy jako maluchy. To on rozbudził w nas chęć grania i śpiewania. Jej uśmiechnięte oczy i szczęście wypisane na twarzy wydawały się czymś oczywistym, ale wtedy poczuliśmy przyjemny impuls, widząc, że wykonanie wzbudza tyle emocji.

Pamiętam, że oprócz gromkich braw dostaliśmy koszyk cukierków i parę grosików, co zmotywowało nas do dalszej pracy. Aplauz potrafi wyzwolić pokłady pozytywnych uczuć. To dowód akceptacji, który nie zawsze musi być związany z wykonaniem scenicznym. Każda pochwała, czy to w szkole, czy w domu, jest w pewnym sensie aplauzem. Takim bez fajerwerków, ale za to budującym poczucie wartości u dzieci.

Paweł: Jest też niejako potwierdzeniem, że to, co się robi, ma sens. Nawet gdy się nie rozlega, brawa są jakby słabe i nie widać zadowolenia wśród odbiorców, nie można się poddawać. Trzeba wyciągać wnioski. Dobrze, jeżeli wtedy jest obok ktoś, kto pocieszy, potrzyma za rękę. Takimi osobami są i powinni być najbliżsi.

Co Panowie myślą o rodzinnym muzykowaniu? Pewnie może to być droga do porozumienia się (muzyka, jak wiemy, zbliża i łagodzi – nie tylko obyczaje), ugruntowania więzów, uwrażliwienia małego człowieka na sztukę, ale też – do sławy i kariery?

Łukasz: W naszym domu rodzinnym muzykowanie było czymś naturalnym, oczywistym. Śpiew towarzyszył każdemu świętu i uroczystości. Dzięki mamie nauczyliśmy się wielu góralskich pieśni. Tacie zawdzięczamy znajomość pieśni partyzanckich i patriotycznych. Trafiliśmy na dobry grunt, co pozwoliło określić tor naszych zainteresowań.

Paweł: Z perspektywy czasu wiem, że rodzinne muzykowanie sprzyja ugruntowaniu więzi, rozwija wiarę w siebie, empatię, uwrażliwia i daje dużego kopa energetycznego. A co najważniejsze, jest świetnym sposobem na wspólne spędzanie czasu. Rodzinne muzykowanie może również rozbudzić talent dziecka i przyczynić się do jego późniejszej kariery. Przecież wielu znanych artystów miało takie początki. Dlatego nie powinniśmy szczędzić czasu na wspólne śpiewy czy grę na istrumentach z najmłodszymi. Miejmy własny wkład w kreowanie ludzi bardziej wrażliwych, ale też bardziej szczęśliwych, bo przecież muzyka łagodzi napięcia, wyzwala endorfiny i zbliża.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama