Reklama

Magdalena Turczeniewicz. Czym zaskoczy w "Na dobre i na złe"

Poniedziałek, 5 października 2015 (10:32)

Jej bohaterka zaskoczy kolegów ze szpitala niekonwencjonalnymi metodami leczenia. To bardzo nie spodoba się doktor Consalidzie.

Neurochirurg Sylwia Mróz, którą Pani gra w „Na dobre i na złe”, szykuje rewolucję w Leśnej Górze.

Moja bohaterka ma inne spojrzenie na medycynę, niż większość personelu szpitala. Zacznie wprowadzać swoje metody, na przykład praktykę tai chi jako element wspomagający medycynę konwencjonalną. Za zgodą dyrektora Trettera (Piotr Garlicki), bez wiedzy Wiktorii (Katarzyna Dąbrowska), przeprowadzi operację psychochirurgiczną, której w Leśnej Górze jeszcze nie wykonywano.

Consalida poczuje się zagrożona, nie spodobają jej się nowe porządki. Pojawi się napięcie, ale wierzę, że w pewnym momencie się dogadają. Idą inną drogą, ale przyświeca im ten sam cel – dobro pacjenta.

Zawodowo wiedzie się Sylwii znakomicie, a w życiu prywatnym?

Jest wybitnie uzdolnioną lekarką. Praca to motor jej życia, stawia ją ponad wszystko. Mimo takiego poświęcenia, uważa swoje małżeństwo za udane. Sądzi, że łączy ją z mężem szczera, partnerska relacja, nie ma powodów do niepokoju.

Czasami jednak człowiek, będąc zaangażowanym emocjonalnie, nie dostrzega wszystkiego. Ziarno niepokoju w życiu mojej bohaterki zasieje rozmowa z doktorem Radwanem (Mateusz Damięcki). Można powiedzieć, że ich spotkanie to przeznaczenie.

Cieniem na życiu Pani bohaterki kładą się problemy zdrowotne.

Ukrywa przed współpracownikami chorobę, która może mieć negatywny wpływ na jej pracę. Ona jednak jest tak pochłonięta medycyną, że wypiera ze świadomości złe scenariusze. Jest przekonana, że nie będzie miała ataku podczas przeprowadzania operacji, ale, o czym niedługo przekonają się widzowie, niestety do niego dojdzie.

Mam ciekawy materiał do grania. Cieszę się, że Sylwia jest neurochirurgiem, bo fascynuje mnie ta dziedzina medycyny. Za każdym razem przed wejściem na plan szukam informacji na temat przypadków, którymi będzie zajmować się moja bohaterka.

Gra Pani także w serialu „Prokurator”. Kim jest Pani postać?

Żoną policjanta (Wojciech Zieliński). Żyje z mężem w separacji, mają dwoje dzieci. To facet, który nie nadaje się na partnera. Za to w pracy jest świetny, poświęca się jej całkowicie. Nasi bohaterowie, choć łączy ich toksyczna relacja, są od siebie uzależnieni. Nie potrafią osobno ułożyć sobie życia.

Ma Pani dystans do aktorstwa. Po udanym debiucie w serialu „Egzamin z życia” wyjechała Pani na kilka lat z Polski. Niewielu aktorów zdobyłoby się na taki krok.

Nie zastanawiałam się nawet przez minutę. Niektórzy mó- wili, że to musiała być trudna decyzja, a dla mnie była oczywista. Po prostu czułam, że mam tak zrobić. Przez dwa lata w Paryżu nie myślałam o pracy, mogłam w stu procentach sku- pić się na moim synku. Myślę, że przekłada się to teraz na naszą relację.

Rozmawiał Kuba Zajkowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama