Reklama

Magdalenie Kumorek opłaciło się ryzyko

Czwartek, 21 czerwca 2012 (15:24)

Po sukcesie "Samego życia" zaryzykowała i zrezygnowała z życia w blasku fleszów. Wie, że to nie kariera jest najważniejsza. Ale potrafi cieszyć się, kiedy sukcesy odnoszą jej najbliżsi.

Zdjęcie

Magdalena Kumorek /fot  /AKPA
Magdalena Kumorek
/fot /AKPA

Zdjęcie

Serial "Samo życie" okazał się początkiem kariery dla Magdy Kumorek i - choć to nie pierwsza jego rola - Roberta Więckiewicza
/fot /AKPA


Sama od dawna zna smak sukcesu i popularności. Magdalena Kumorek odczuła radość życia na szczycie w wieku zaledwie 22 lat. Była rozchwytywana przez producentów i lubiana przez miliony Polaków. Miała sesje zdjęciowe i wywiady. Wszystko to dzięki serialowi "Samo życie".
- W tym czasie kupiłam mieszkanie w Warszawie, ale nigdzie nie wychodziłam, bo nie miałam czasu i siły. Czułam się niewolnikiem tej sytuacji. Doszłam do ściany - wspomina. Nie była na to przygotowana. Nie potrafiła udźwignąć ciężaru popularności. Była nią przytłoczona i zmęczona. W końcu postanowiła zrezygnować.
- Pieniądze miałam odłożone na rok. Mogłam zaryzykować - opowiada. Tak też zrobiła.

Uciekła z Warszawy, by wieść spokojne życie

Zdjęcie

Magdalena Kumorek często gości na wrocławskim Przeglądzie Piosenki Aktorskiej
/fot /AKPA

Sprzedała warszawskie mieszkanie i wyprowadziła się do Wrocławia. I właśnie tam w małym białym domku mieszka do dzisiaj. Jest zadowolona z bycia mamą, żoną i aktorką. Ale nie wyjeżdżała całkowicie "w ciemno". Bo właśnie wtedy na jej drodze stanął starszy o 5 lat muzyk i kompozytor Piotr Dziubek. Poznali się w pracy. Magdalena śpiewała, a Piotr akompaniował. Podczas jednej z prób usłyszała od niego, że śpiewa... nieczysto.
- Byłam oburzona! Śmiał krytykować mnie, absolwentkę szkoły muzycznej, aktorkę, która wygrała festiwale im. Agnieszki Osieckiej i piosenki francuskiej w Lublinie - wyznaje.
Nie spodobało jej się to. Tym bardziej, że między nią, a Piotrem już wtedy zaczynało iskrzyć. Choć aktorka wspomina, że na początku jej dzisiejszy mąż wcale nie był w jej typie.
- Nawet wydawał mi się dziwny, bo oczy mu się zamgliły, gdy spojrzał na mnie pierwszy raz. Denerwowało mnie, że jest taki nachalny. Odrzucałam go, a on konsekwentnie wykonywał kolejny telefon - opowiada. Po pół roku nagle dotarło do niej, że... jest zakochana. Dziś są szczęśliwym małżeństwem z dwójką cudownych dzieci: Franciszkiem (8) i Niną (1,5). A pan Piotr zaczął odnosić zawodowe sukcesy. Na festiwalu filmowym w Gdyni dostał nagrodę za muzykę do filmu "Droga na drugą stronę", opowiadającego o Rumunie, który zmarł w polskim areszcie. Piotr Dziubek rozwija skrzydła, a ukochana wspiera go z całych sił.

PK

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Świat & Ludzie

Reklama