Reklama

Małgorzata Pieńkowska. Tradycje świąteczne

Środa, 2 grudnia 2015 (11:33)

W każdym regionie Polski są inne tradycje związane z Bożym Narodzeniem. Jaka zupa króluje w Pani domu w Wigilię na stole?

Kulinarne tradycje w naszej rodzinie wprowadzała moja mama, która pochodzi z północnej Polski. Zgodnie z tamtejszymi zwyczajami, na Wigilii jest barszcz czerwony z uszkami.

Sama je Pani robi? Nie kupuje ich Pani?

Broń Boże! Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny miał je robić. Dzień przed lepieniem uszek razem z moją córką Inką przygotowujemy farsz z grzybami suszonymi, ale nie z pieczarkami. Ponieważ robimy to raz w roku, to zamiast malutkich uszek wychodzą nam na ogół olbrzymie pierogasy. (śmiech)

To chyba najlepszy przysmak!

Każdy próbuje się do nich dostać na własną rękę. Następnego dnia po gotowaniu uszek zawsze jest awantura, bo na ogół ktoś się do nich po kryjomu dorwał.

Czy zakwas też robi Pani sama?

Tak. Przepis przekazała mi mama. Muszą być przyprawy: ziele angielskie i liść laurowy oraz chleb razowy. Oczywiście dodaję trochę kurkumy, bo wszędzie dosypuję tej przyprawy, nawet w śladowych ilościach. W moim barszczu, oprócz zakwasu, jest też wywar z gruszek i śliwek. Jest naprawdę pyszny!

Co jest jeszcze Pani specjalnością?

Bigos bez mięsa, za to z dużą ilością pietruszki, przypraw i suszonych grzybów. Kiedyś, kiedy moi rodzice byli młodym małżeństwem, tata przez pomyłkę kupił fasolę zamiast grochu i od tej pory jest robiona w naszej rodzinie kapusta z fasolą.

Czy ma też Pani jakiś ulubiony dodatek do świątecznych dań?

Chrzan, który sami ucieramy. Dodaję do niego różne przyprawy i sporo śmietanki, dlatego nie jest zbyt ostry.

Rozmawiała Marzena Juraczko

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama