Reklama

Marcin Kwaśny: Mam sposób na trudne sceny

Środa, 29 maja 2013 (12:30)

– Rafał Woźniacki jest człowiekiem ciepłym i pełnym empatii. Myślę, że można go polubić za poczucie humoru i szlachetne zasady – mówi aktor o swoim bohaterze w „Klanie”. To dla niego wyjątkowa rola z wielu względów...

Dobrze się panu pracuje na planie "Klanu"?

– Tak, gdyż postać kuratora sądowego jest nieźle napisana. Choć nie ukrywam, że zdarzają się niekiedy sceny, które do łatwych nie należą.

Na przykład?

– Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to moja ostra „bójka” z Norbertem (Jakub Świderski), gdzie bez pomocy kaskadera uderzałem głową w drzwi samochodu. Na szczęście znam pewien trik, w jaki sposób zrobić to przekonująco i bez uszczerbku na zdrowiu (śmiech). Zagrałem to tak, że cała ekipa oraz część statystów zamarła, sądząc, że po tych uderzeniach już się nie podniosę. Ja jednak podskoczyłem radośnie, otrzepałem z kurzu spodnie i z uśmiechem zapytałem: – To co? Kręcimy dubla?

Lata pracy przy serialach zatem procentują?

– Fakt, że zagrałem w kilkunastu telewizyjnych produkcjach, nie czyni mnie jeszcze serialowym wyjadaczem (śmiech). Do każdej roli podchodzę bowiem z nowym i świeżym spojrzeniem, staram się nie powielać zagranych postaci i otwieram je za każdym razem innym kluczem.

Nie ma znaczenia, jaką postać Pan gra?

– Nie dzielę ról na dobre czy złe charaktery, mimo iż te drugie są niewątpliwie ciekawsze do zagrania, mienią się zazwyczaj większą gamą barw. Jak choćby rola w „Prawie Agaty”, gdzie pojawiłem się jako mecenas Olszewski, który jest totalnym zaprzeczeniem Rafała Woźniackiego z „Klanu”.

Praca w serialach nie jest jednak Pana głównym zajęciem.

– To prawda. Obecnie mam próby w warszawskim Teatrze Kwadrat do spektaklu „To tylko sztuka”. Gram początkującego aktora, który przyjechał z Kansas do Nowego Jorku. Gus bardzo chce zaistnieć na Broadwayu, ale na razie pracuje jako pomagier w luksusowym apartamencie pewnej bogatej producentki teatralnej. W obsadzie wystąpią również moi znakomici koledzy: Ewa Kasprzyk, Paweł Wawrzecki, Ewa Wencel i Grzegorz Wons. Premiera siódmego czerwca!

Znajduje Pan czas dla siebie, rodziny?

– Staram się, jak mogę (śmiech), lecz nie jest to proste. Prócz premiery w Kwadracie, przygotowuję się także do udziału w triatlonie aktorów w Suszu, który odbędzie się 21 czerwca. Dużo więc ostatnio trenuję. Biegam, jeżdżę na rowerze, pływam i gram w tenisa. To mnie świetnie relaksuje pomimo fizycznego zmęczenia.

Rozmawiał: Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama