Reklama

Marta Wierzbicka o tym, co wydarzy się w "Na Wspólnej"

Środa, 26 sierpnia 2015 (13:31)

Dla studentki prawa scenarzyści przygotowali kolejne kłopoty – Ola zostanie sprzedana do domu publicznego! Marta Wierzbicka zdradza, czy jej bohaterka wydorośleje oraz kto byłby dla niej idealnym partnerem.

Podobno sama prosiłaś kiedyś scenarzystów „Na Wspólnej”, by urozmaicili postać granej przez Ciebie Oli, by coś się w jej życiu działo?

– Tak było. Od tego czasu spotykają ją straszne doświadczenia, jak choćby problem narkotykowy czy romans ze starszym mężczyzną, które powinny ją czegoś nauczyć. Tym razem jednak już nie prosiłam – wręcz przeciwnie, kiedy dowiedziałam się, że Olę mają porwać handlarze żywym towarem i wywieźć do domu publicznego, uznałam, że to zbyt wydumane, że tak się nie dzieje naprawdę!

Wówczas uświadomiono mi, że jestem w błędzie, ten proceder kwitnie w całej Europie, a więc i u nas – i trzeba o tym mówić, by młode dziewczyny miały się na baczności.

Najbliżsi ostrzegali ją, by nie wyruszała w podróż z człowiekiem, o którym nic nie wiadomo!

– Ale Ola, jak to Ola – wszystko robi po swojemu. Wkrótce po przekroczeniu granicy przekona się, że to był błąd. Jacek (Mateusz Król) zboczy z trasy, dowiezie ją w miejsce, gdzie przetrzymywane będą jeszcze inne dziewczyny.

Takie jak ona – ofiary swej naiwności, zwabione przez atrakcyjnych naganiaczy, które mają być przetransportowane w różne krańce świata.

Czy uda jej się wyjść z tej opresji, wrócić do domu?

– Na szczęście ma oparcie w rodzinie, która zacznie przeczuwać coś złego. Sprawdzą adres, pod którym miała się zatrzymać, i okaże się, że taki nie istnieje! Wtedy zaczną działać.

Zobaczymy jeszcze, jak to się skończy, w każdym razie, gdyby nie pomoc z zewnątrz, wkrótce po Oli i pozostałych dziewczętach ślad by zaginął! To przerażające.

Czy Ola się w końcu ustatkuje? Wydorośleje, zmądrzeje?

– Mam taką nadzieję, już dość narobiła głupich rzeczy. Może ta ostatnia, tragiczna przygoda nauczy ją pokory, ostrożności i słuchania, co mówią inni.

Chociażby Daniel (Michał Tomala), wciąż jej oddany, od początku czuł, że Jackowi źle z oczu patrzy, a ona to zlekceważyła. Chciałabym, żeby Ola z Danielem się zeszli, to fajna para.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama