Reklama

Mateusz Janicki. To nie ideał!

Środa, 2 grudnia 2015 (11:32)

Zaczynał w „Pierwszej miłości”, dziś gra w „M jak miłość”, ale dopiero w „Singielce” rozwinął skrzydła. Jako przystojny Tomasz szuka miłości swojego życia. Sam od dawna jest już zajęty. Ma żonę i dwóch synów.

Wróćmy do korzeni. Czy aktorstwo od początku było Twoim pomysłem na życie?

Zdecydowanie nie. Na poważnie pomyślałem o nim dopiero w trakcie drugiego roku szkoły teatralnej. Do tego czasu traktowałem granie bardziej na zasadzie przygody i zabawy.

Co chciałeś studiować?

Stosunki międzynarodowe.

Polityka… Chęć naprawiania świata. Coś zostało z tego do dzisiaj?

Tak jest. Gdybyśmy byli przed wyborami, pewnie agitowałbym na rzecz partii, na którą głosowałem, a tak to już po wszystkim, przynajmniej na jakiś czas. (śmiech) Jestem aktywnym, świadomym obywatelem i staram się wspierać idee, w które wierzę.

Debiutowałeś w „Pierwszej miłości”, ale opuściłeś serial na rzecz nauki w szkole aktorskiej. Czy to była dobra decyzja?

Niczego nie żałuję. Wszystko, co wydarza się w mojej karierze, jest po coś. Oczywiście, czasami chciałoby się więcej, szybciej, grubiej… Ale ja jestem zadowolony z tego, co było i mam nadzieję, że zawsze tak będzie.

W „Singielce” grasz głównego bohatera. Jakie to uczucie?

Nie mam poczucia jakiejś wyjątkowości. Jest po prostu solidna praca z bandą fajnych ludzi i tyle. Bardzo się z tego cieszę.

A co Cię skusiło do przyjęcia tej roli?

Scenariusz. Nie bez znaczenie byli też: producentka Karolina Izert oraz reżyserzy – Maciek Migas i Marek Palka. Oni mnie chcieli, zainspirowali i zaoferowali fajną rolę wśród stymulujących do pracy i działania ludzi. Za Tobą już prawie 50 nakręconych odcinków. Jak po tym czasie odbierasz swojego bohatera?

Tomasz jest tak napisaną postacią, żeby budziła sympatię. To ekranowy kumpel, z którym wyskoczyłoby się na piwo. Jest pozytywnym bohaterem, ale posiada też ciemniejszą stronę. Daleko mu do ideału, ale przez to jest prawdziwym facetem z krwi i kości. I tak staram się go grać.

Czasy singielstwa masz już za sobą. Czy praca na planie przypomina ci tamten okres w Twoim życiu?

To częste pytanie: jak to jest wrócić do czasów singielstwa? Nie wracam do żadnych czasów. Mam po prostu rolę do zrobienia, kolejną w swojej karierze. Staram się ją zagrać najlepiej, jak potrafię.

A kiedy nie pracujesz, to…

…jeżdżę na nartach, łażę po górach, chodzę do teatru, by podpatrywać kolegów po fachu albo czytam książki. No i spędzam czas z najbliższymi.

Rozmawiał Marcin Godlewski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama