Reklama

Mia Farrow o udziale w "Dziecku Rosemary"

Czwartek, 4 września 2014 (14:35)

Kiedy przyszło jej zmierzyć się z rolą naiwnej Rosemary Woodhouse, mającej urodzić szatana, miała zaledwie 23 lata. Aktorka, która tak naprawdę nazywa się Maria de Lourdes Villiers Farrow i jest córką australijskiego reżysera Johna Farrowa, do dzisiaj pamięta atmosferę, jaka panowała na planie horroru Romana Polańskiego:

– Wszyscy mieliśmy wrażenie, że ta produkcja to coś więcej niż zwykły film. Mnie samej aż pięć razy śniło się, jak powinnam grać Rosemary i po tych snach zmieniałam moje podejście do postaci. Na szczęście Roman był elastyczny, pozwalał mi eksperymentować – przyznaje aktorka.

I dodaje, że choć była to wyczerpująca przygoda, powtórzyłaby ją choćby i sto razy: – Jestem z natury pogodna, nie lubię mroku, współpraca z Polańskim była jednak jednym z najgłębszych moich doświadczeń zawodowych – mówi Farrow, która w 2011 rozstała się na dobre z filmem.

MAM

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama