Reklama

Michał Lesień-Głowacki opowiada o planach, serialach i swoich urodzinach

Wtorek, 19 stycznia 2016 (09:33)

Co roku aktor ma 24 grudnia aż dwa powody do radości: jednym jest Wigilia, drugim urodziny. Właśnie skończył 44 lata. Nam opowiada o rolach w „Blondynce” i „Klanie”.

Joanna Moro, odtwórczyni tytułowej roli w serialu „Blondynka”, powiedziała, że Sylwia i Marcin są dla siebie stworzeni, tylko jej bohaterka jeszcze o tym nie wie. A Pana bohater wie?

Podejrzewam, że nie do końca to do niego dociera, aczkolwiek ich spotkanie, po dłuższym czasie, uświadamia mu z pewnością, że ta kobieta jest dla niego kimś bardzo ważnym.

Czuć między nimi wyraźną chemię, przyciąganie dusz i ciał, pokrewieństwo myśli. Wątek prowadzony jest o tyle frapująco, że wszyscy wokół to widzą, poza... samymi zainteresowanymi. Przynajmniej na razie.

Marcin zostanie w Majakach na dłużej?

Zdaje się, że tak – i to nie tylko w związku z interesami, które go tu przywiodły, czy chorobą stryja (Krzysztof Gosztyła). Główny powód ma niepokorny charakter i nazywa się Sylwia, a on będzie szukał pretekstu, żeby powrócić do tej uroczej miejscowości...

Pana bohater zajmie się turystyką konną?

Tak, w planach jest też własna stadnina. W tym sezonie mieliśmy z Joanną sporo scen w siodle: trzeba było się podszkolić, co się może przydać na przyszłość, jako że w kolejnej, piątej serii (o ile dojdzie do skutku!), temat „koński” ma być kontynuowany.

Ale nie zapeszajmy, dopóki rzecz się nie stanie, wolę mówić o tym, co jest tu i teraz.

Jak Pan się czuł na planie?

Doskonale. „Blondynka” to produkcja, która bardziej przypomina film niż serial. Może dlatego, że od początku zawiaduje nią wyłącznie jeden reżyser, Mirosław Gronowski, który ma stałą wizję kierunku, w jakim dążymy i realny wpływ na scenariusz.

Zresztą autorzy scenariusza też należą do pierwszej ligi. Zespół jest świetny – wspaniali wykonawcy i pełnokrwiste postaci. Za każdym razem, ilekroć się tu znajduję, jestem pod wrażeniem tej obsady: to strzał w dziesiątkę!

Gra Pan też w „Klanie”...

Tworzymy z Agnieszką Lubicz (Paulina Holtz) szczęśliwy związek, kupiliśmy niedawno dom. Z tego, co wiem, ma ona tendencję do częstej zmiany partnerów. Żywię nadzieję, że to już przeszłość, bo dobrze się z Pauliną dogadujemy, co chyba „przechodzi przez ekran”. I może Janusz okaże się tym jedynym?

Rok dopiero się zaczął. Niedawno mieliśmy święta Bożego Narodzenia z Wigilią, która dla Pana jest o tyle szczególna, że to dzień Pana urodzin.

Każdego roku komplet gości na imprezie urodzinowej mam zapewniony. Rodzice zawsze zaznaczali, że jest to dla mnie szczególny dzień. Śmieję się, że rano dostawałem traktor, a wieczorem przyczepę.

I tak został Pan Michałem, co się nie zmienia, w przeciwieństwie do nazwiska, które poszerzyło się o nowy element: Głowacki...

Postanowiliśmy z żoną, że przyjmiemy nawzajem swoje nazwiska i od dnia ślubu obydwoje jesteśmy dwojga nazwisk. Oryginalny pomysł, który nam się podoba.

Rozm. Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama