Reklama

Michał Rogacewicz: Co tydzień zmieniam skórę

Wtorek, 10 maja 2016 (09:35)

Tak dobrze wcielił się w wokalistkę Blondie, że wygrał czwarty odcinek muzycznego show. Aby jak najlepiej wypaść na scenie, ćwiczy wszędzie, a najchętniej w... samochodzie.

W pierwszym odcinku pojawiłeś się na scenie jako Maciej Maleńczuk. Łatwo chyba nie było?

To prawda, a najtrudniejszy był dla mnie wokal. Nigdy wcześniej nie śpiewałem i to właśnie wokal stanowi dla mnie największe wyzwanie. Dodatkowo, aby wcielić się w rolę Maćka Maleńczuka, musiałem jednocześnie utrzymać postawę zdystansowanego do świata i doświadczonego życiem gościa, który jak sam mówi: „bez sety nie wchodzi na scenę” i śpiewać równo, dźwięcznie, z charakterystycznym dla tego artysty vibrato. To było bardzo skomplikowane zadanie.

Ile czasu trwała charakteryzacja „na Maleńczuka”?

Około czterech godzin, aż sam się dziwię, jak to wytrzymałem (śmiech). Przygotowując się do roli, oglądałem mnóstwo wywiadów oraz koncertów. Na szczęście Maleńczuk jest niezwykle charakterystyczną postacią, jedyną w swoim rodzaju, więc materiały dostępne na jego temat są bardzo obszerne.

To była dla mnie czysta przyjemność wcielić się w tak barwną, nietuzinkową postać!

Czym jest dla Ciebie udział w tym show?

Traktuję tę pracę jako ogromne wyzwanie aktorskie i wokalne. Jest to też świetna zabawa, bo co tydzień jestem zupełnie innym człowiekiem, a dla aktora to ogromna kopalnia możliwości! Same ćwiczenia pod okiem wspaniałych trenerów zajmują mi około sześciu godzin dziennie.

Poza próbami ćwiczę sam, najczęściej jadąc samochodem. Największą trudność, ale i paradoksalnie przyjemność, sprawia mi właśnie śpiewanie!

Co jest podstawowym atutem programu?

Tworzymy zgrany, świetnie rozumiejący się zespół. Atmosfera jest bardzo rodzinna. Może dlatego, że nikt nie odpada, nie ma między nami rywalizacji, tylko wszyscy świetnie się bawimy podczas wykonywania utworów.

Dlatego bardzo się cieszę, że trafiłem właśnie do tego show! Wcześniej oglądałem kilku swoich kolegów, którzy występowali w poprzednich edycjach „Twojej Twarzy...”. Byli naprawdę świetnie przygotowani.

W kilku przypadkach aż trudno było mi uwierzyć, że to inny, niż oryginalny wykonawca. A to z kolei powodowało, że długo zastanawiałem się, czy sobie poradzę w tym programie.

„Twoja Twarz Brzmi Znajomo” to tylko jedno z Twoich zajęć. Od ośmiu lat grasz również w „Na dobre i na złe”. Nie odczuwasz zmęczenia, rutyny?

Nie sądzę, żeby chirurg ratujący na co dzień ludziom życie odczuwał rutynę (śmiech). Z drugiej strony przyznam, że czasami po trzynastu godzinach pracy na planie jestem zmęczony. Mój Przemek też wkrótce wpadnie w wir pracy, ale mimo to będzie starał się spędzać coraz więcej czasu ze swoim dzieckiem. Zdradzę, że była partnerka nie ułatwi mu zadania...

Bardzo chronisz swoje życie prywatne. Czy jest to Twoja decyzja, czy najbliższych?

Rodzina jest dla mnie najważniejsza i nie widzę powodu, dla którego miałbym ją zabierać ze sobą do pracy. Nie ma w tym żadnej ukrytej filozofii, a ja chciałbym mieć jeszcze więcej czasu dla moich najbliższych, bez których życie nie miałoby sensu.

Powiedziałem ostatnio, że teraz największym ekstremum dla mnie jest to, by rano zdążyć na czas do szkoły, nie spóźniając się przy tym do pracy.

Rozmawiał Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama