Reklama

Myślą o seksie

Wtorek, 9 października 2012 (15:13)

Rafał Rutkowski, który w swoich monodramach, "Ojciec polski" i "Seks polski", na wesoło analizuje problematykę erotyczną i rodzicielską, otworzył niedawno własny Klub Komediowy Chłodna. Marcin Perchuć gra w dwóch serialach - "Lekarze" oraz "Barwy szczęścia". Natomiast obu aktorów Teatru Montownia podziwiać możemy w serialu "Siła wyższa" jako posła prawicy Hirka oraz lewicowca Jarka, którzy, pokutując w zakonie franciszkanów, myślą o seksie.

Zdjęcie

/fot  /AKPA
/fot /AKPA

Aktorzy Teatru Montownia jako politycy odbywający rekolekcje w zakonie franciszkanów. Ciekawy pomysł! W serialu "Siła wyższa" wszyscy wskoczyliście w stroje pokutne. Panie Rafale, gdzie seks, gdzie ojcostwo polskie, w których ostatnio się Pan specjalizuje?

Rafał Rutkowski: - W klasztorze podczas rekolekcji duchowych seks jest absolutnie niedopuszczalny! Ale oczywiście, wcielając się w pokutujących polityków, którzy muszą nosić habity, myślimy o seksie, szczególnie gdy pojawia się postać Doroty, grana przez Annę Dereszowską. Wtedy mamy iskierki w oczach, ale trwa to dosłownie kilka sekund. Nasi bohaterowie przyjechali tu w końcu, żeby się wzmocnić moralnie, a z seksem się nie da. 

Zdjęcie

Marcin Perchuć
/fot /AKPA

No właśnie, jak polityk znosi reżim klasztorny - twarde łóżko, egzystowanie o chlebie i wodzie...

RR: - Polityk przyzwyczajony jest do wygód, prestiżu, pieniędzy, klimatyzowanych samochodów, jadania w drogich restauracjach, pomocy kilku asystentów. W serialu natomiast jemy chleb, popijamy wodą, musimy leżeć krzyżem albo chodzić z opaskami na oczach, żeby nie ulec pokusie. To są straszne tortury, przed którymi próbujemy się bronić. Robimy więc tzw. odstępstwa od reguł, które obowiązują mnichów, a to rodzi konflikty.

Czy politycy, którzy trafili do franciszkanów, należą do tej samej opcji politycznej?

Marcin Perchuć: - Wszyscy się znają, ale reprezentują cztery różne typy polityczne i odmienne sposoby patrzenia na świat. Bardzo ciekawie i barwnie zostali nakreśleni przez scenarzystów. Pojawienie się tych czterech typów w zakonie działa niczym granat wrzucony w sam środek akcji.

Kłócą się?

MP: - Oczywiście! Są między nimi tarcia polityczne. To kolejny przyczynek, by w serialu było śmiesznie, ciekawie i konfliktogennie. Każdy z polityków reprezentuje inną opcję polityczną. Adam Krawczuk jest ludowcem, Maciej Wierzbicki - liberałem, Rafał - prawicowcem, a ja jestem lewicowy. Te cztery opcje nie dogadują się na różnych płaszczyznach. Serial dobrze obrazuje sytuację polityczną w kraju, czyli tzw. "bicie piany".

Czy są tematy, wokół których politycy potrafią się zjednoczyć?

MP: - Generalnie politycy są antagonistami, ale w momencie, gdy mają wspólny interes, np. zastanawiają się, jak zdobyć pożywienie w okresie postu, potrafią się zjednoczyć. Bardzo sprawnie działają wspólnie dla dobra własnych egoistycznych interesów.

Zdjęcie

Rafał Rutkowski
/fot /AKPA

Dlaczego akurat klasztor a nie ośrodek buddystów, który graniczy z nim przez miedzę?

MP: - Politycy w ośrodku buddyjskim nie mieliby takiego pola do popisu jak w klasztorze. Poza tym są silne antagonizmy między religią a polityką, więc tak jest ciekawiej.
RR: - Polityka jest mocno powiązana z Kościołem. Politycy, dla poprawy własnego wizerunku, wolą współpracować z Kościołem niż z buddystami.

A Wy, jesteście tolerancyjni?

RR: -  Wydaje mi się, że tak, ale przestaję być tolerancyjny, jeśli np. jakiś pies załatwia się pod moim balkonem. Oczywiście, nie mam pretensji do psa, a raczej do jego właściciela.
MP: -  Mam podobnie jak Rafał (śmiech). Ten serial w zamyśle opisuje stan tolerancji naszego społeczeństwa. I dobrze pokazuje! A granica tolerancji w naszym kraju jest bardzo cienka. Śmieszne to, a zarazem straszne.

A w jakim stanie, Waszym zdaniem, jest nasza polska duchowość?

RR: -  Nie zdążyłem zająć się tym tematem głębiej. Z duchowością Polaków łączy się bowiem ich religijność. Ostatnio zajmowałem się innymi tematami: ojcostwo, seks (śmiech). Z nimi dobrze nie jest, ale i nie beznadziejnie. W serialu nie zastanawiamy się na poważnie nad meandrami duchowości polskiej. Dotykamy jej w sposób nieco bajkowy i moralitetowy. Ma być przyjemnie, rozrywkowo.

Co jest dla Was w życiu najważniejsze?

MP: -  Dla mnie Rafał (śmiech).
RR: -  A dla mnie święty spokój (śmiech).

Jakie zadania zawodowe najbardziej Was teraz nakręcają?

RR: -  Jesteśmy świeżo po premierze "Wąsów"- komedii napisanej przez Macieja Kowalewskiego specjalnie dla Teatru Montownia, niedawno skończyłem zdjęcia do ostatniego sezonu "Przepisu na życie", a teraz zajmuję się Klubem Komediowym Chłodna, gdzie można zobaczyć m.in. mój najnowszy stand-up "Tańczący z myślami".

Jak najchętniej spędzacie czas z rodziną?

RR: - Jeżeli czas pozwala, chętnie wyjeżdżamy gdzieś poza Warszawę, albo do znajomych. Ale cudowne jest też wspólne oglądanie filmów w domu z popcornem z mikrofalówki. Dzieciaki to uwielbiają.

Ewa Jaśkiewicz - AKPA

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

teletydzien.pl/AKPA

Reklama