Reklama

"Na dobre i na złe" Piotr Garlicki: Tretter potrzebny młodym lekarzom

Czwartek, 25 kwietnia 2013 (11:55)

Już trzynaście lat gra Stefana Trettera, który zaczynał jako znakomity chirurg. Potem awansował na dyrektora szpitala. Personel w Leśnej Górze się zmienia, a on trwa. Ta sympatyczna postać przysporzyła aktorowi wielu fanów.

Długo nie było widać doktora Trettera, pojawiła się więc obawa, że nie powróci już do Leśnej Góry …

– Ja też miałem takie podejrzenia. Scenarzyści wysłali go na zaległy urlop po aferze związanej z wybuchem, a wiadomo, jak takie urlopy czasem się kończą. Była to już kolejna próba pozbycia się Trettera ze szpitala, znów nieudana, bo wrócił.

Ku uciesze widzów, którzy bardzo lubią i cenią tę postać. Docierają do Pana miłe głosy?

– O, tak, rola ta daje mi popularność nie tylko jako aktorowi, ale i lekarzowi. Ludzie proszą mnie o porady, recepty, diagnozy, a nawet o protekcję w załatwieniu miejsca w szpitalu!

Tretter jest bodaj ostatnim ze starej gwardii w Leśnej Górze. Jak Panu się pracuje z nowymi twarzami, które sprawiają, że serial jest dziś inny niż kiedyś?

– Ale wciąż grają w nim profesjonaliści. Szkoda, że mój bohater zajmuje się administrowaniem, a coraz mniej uczestniczy w operacjach, w których zastępują go „młode pistolety”. Jest przecież chirurgiem!

Chirurgiem też był Pana dziadek...

– ...a babcia ginekologiem. W dodatku u nich się wychowywałem, tak że z medycyną mam do czynienia od dziecka.

Nie zamierzał Pan pójść w tym kierunku?

– Rozważałem taką możliwość, ale życie potoczyło się inaczej. Z szacunkiem podchodzę jednak do pracy lekarzy. I jeśli już zdarzy mi się korzystać z ich pomocy, to ściśle przestrzegam wszystkich zaleceń, jestem wzorowym pacjentem.

Zanim wybrał Pan aktorstwo, studiował Pan orientalistykę. Ciekawy pomysł…

– Też tak uważam. Miałem okazję do zaznajomienia się z kulturą Indii i Pakistanu. Do dziś czytam i piszę w języku hindi i urdu.

Aktorstwo odziedziczyli po Panu też synowie?

– Łukasz na pewno – świetnie sobie radzi w zawodzie i jestem z niego dumny. Natomiast Kasper miał takie ciągoty w dzieciństwie. Przez kilka sezonów grał Kaja w „Królowej Śniegu”, w Teatrze Syrena. Obecnie studiuje w Ameryce, a jego studia nie mają nic wspólnego z aktorstwem.

Jeden syn tu, drugi tam. Ciężko o rodzinną więź?

– Z racji moich peregrynacji amerykańskich młodszy syn przyszedł na świat za oceanem, podczas kiedy starszy był w Polsce. Dziś jest na odwrót. Na szczęście obecnie komunikacja na odległość nie stanowi problemu, tak że nie tylko słyszymy, ale i widzimy się niemalże każdego dnia.

Rozmawiała JOLANTA MAJEWSKA

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama