Reklama

Na Wspólnej. Łukasz Konopka: Lubię Smolnego

Czwartek, 20 listopada 2014 (13:39)

Jego bohater – Krzysztof Smolny to człowiek, który nosi w sobie brzemię nieszczęśliwego dzieciństwa. Nie potrafi uwolnić się od traumatycznych wspomnień.

Byłam przekonana, że związek z Basią wpłynie na porywczy charakter Smolnego. Ale chyba to niemożliwe. Tacy ludzie się nie zmieniają.

– Zachowanie mojego bohatera to dużo poważniejsza sprawa niż mogłoby się wydawać. Śmiało można byłoby ten przypadek rozpatrywać w kategoriach medycznych. Jego naganne zachowanie nie jest zimną kalkulacją. Kryje się za tym coś więcej...

Apodyktyczny ojciec, który chcąc wyprowadzić syna na ludzi stosował rozmaite kary. Matka nie zrobiła nic, żeby to zmienić.

– Ojciec już nie żyje, z matką spotyka się rzadko. Przez wzgląd na Basię stara się, by te relacje były poprawne. Trudno jednak pewne sprawy wymazać z pamięci. Są zbyt bolesne. Brak miłości, odpowiednich wzorców.

Kiedy poznajemy tajemnicę Smolnego z okresu dzieciństwa, możemy próbować zrozumieć jego postępowanie.

Odnoszę wrażenie, że mimo wszystko Pan go trochę lubi.

– To samo stwierdził ostatnio jeden z reżyserów serialu. Smolny ogólnie jest fajny do grania. Niepokorny, nieprzewidywalny, przez co bardzo interesujący jako postać. Z zaciekawieniem czekam na kolejne odsłony jego natury. Jeszcze nie raz nas zaskoczy. Scenarzyści mają na tę postać swój plan.

Uchyli Pan rąbka tajemnicy?

– Chcemy mu nadać trochę świeżości i lekkości. Jeśli chodzi o codzienne życie Smolnego, będzie różnie. Raz lepiej, raz gorzej. Znów narozrabia i będzie musiał ponieść tego konsekwencje. Mogę jedynie zdradzić, że w pewnym momencie zostanie sam z dziećmi.

Nie męczy Pana granie takich czarnych charakterów?

– Kto wie, może moje warunki psychofizyczne predysponują mnie do ról drani? (śmiech). A tak poważnie, lubię wszystkich „złych”, których miałem przyjemność do tej pory zagrać. Nie ukrywam jednak, że dla odmiany dobrze byłoby się teraz wcielić w gościa o łagodniejszym usposobieniu.

Mam taką szansę, bo w serialu, do którego zostałem ostatnio zaproszony, moja postać to facet z przeszłością, ale bardzo sympatyczny.

Podobno jest Pan wielkim fanem skuterów?

– Tak, to genialny wynalazek. Doskonale sprawdza się w dużych miastach jak Warszawa. Decydują o tym względy ekonomiczne, wygoda i czas, jaki zyskujemy nie stojąc w korkach.

Ogromną przyjemność sprawia mi muzyka. Słucham różnych gatunków. A ponieważ jestem audiofilem, interesuje mnie wysoka jakość dźwięku. Jak wiadomo, sprzęt z najwyższej półki jest drogi, dlatego pomyślałem, że warto zainwestować w stary, ale sprawdzony.

Rok temu dostałem w prezencie gramofon i wróciłem do płyt winylowych. W sklepach można je kupić za rozsądne pieniądze. Ostatnio na wysokim poziomie jest polska muzyka. Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić zespół Kamp.

W Polsce mało znany, ale za to doceniony poza granicami naszego kraju.

Rozm. MARIA OSTROWSKA

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama