Reklama

Olgierd Łukaszewicz. Wrażliwy na krzywdę

Wtorek, 13 grudnia 2016 (15:39)

Grał amantów, ludzi honoru i bezwzględnych fanatyków. Widzowie pokochali go za rolę Albercika w „Seksmisji”. W życiu nie przechodzi obojętnie obok nieszczęścia innych. Przed dwoma miesiącami obchodził 70. urodziny. OLGIERD ŁUKASZEWICZ

W zawodowym dorobku Olgierda Łukaszewicza jest wiele ról niezwykle ważnych – zagrał w kilkudziesięciu filmach, w tym w takich arcydziełach polskiego kina jak „Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie”, „Brzezina”, „Noce i dnie”, „Lekcja martwego języka” czy „Przesłuchanie”.

Jednak nie tylko w Polsce, ale w całych byłych demoludach jest niezwykle popularny dzięki komediowej kreacji w „Seksmisji”.

– Niedawno, kiedy byłem na festiwalu w Czechach, aż 7 minut poświęcono „wizycie Albercika” w głównych wiadomościach telewizyjnych – opowiada aktor w książce „Seksmisja i inne moje misje”.

Na planie tej komedii spotkał się ze swoim bratem bliźniakiem Jerzym, operatorem, który przed laty z właściwą sobie szczerością powiedział mu: „Ty się do filmu nie nadajesz. Nie będziesz nigdy aktorem, ponieważ jesteś za wysoki”. Na szczęście się pomylił.

Od chłopca do bohatera

Reżyserzy współpracujący z Olgierdem Łukaszewiczem, np. Andrzej Wajda, Kazimierz Kutz czy Jerzy Antczak, podkreślali, że jest on aktorem wszechstronnym, który równie wiarygodnie zagra amanta, jak i bezwzględnego zimnego typa. Sam artysta podsumowuje filmowe kreacje w kilku zdaniach.

– Widzę swoją drogę aktorską jako proces powolnego odchodzenia od wizerunku wrażliwego chłopca z „Brzeziny”. (...) Doszedłem do „Generała Nila”, w którym jestem najbardziej mężczyzną.

Nie tylko praca

Jednak Olgierd Łukaszewicz żyje nie tylko kinem i teatrem. Jako prezes Związku Artystów Scen Polskich ostatnio interweniował w sprawie godnego pochówku na warszawskich Powązkach aktora Andrzeja Kopiczyńskiego.

Od lat działa też na rzecz Domu Artystów Weteranów w Skolimowie. Swego czasu głośny był też protest aktora przeciw wycinaniu drzew w Ogrodzie Krasińskich w Warszawie.

Na pytanie zadane przez Tomasza Miłkowskiego, współautora wywiadu rzeki, dlaczego się „wtrąca” w różne akcje, odpowiada: – Bo tak wychowała mnie mamusia. Żebracy co piątek mieli u nas obiady. (...) Wrażliwość na to, co się dzieje z ludźmi, wyssałem z mlekiem matki.

Adam Piosik

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama