Reklama

Orleańska umie zawalczyć

Piątek, 8 czerwca 2012 (10:44)

Ma urodę delikatnej blondynki i taka właśnie – uległa wobec męża despoty - jest Róża, którą gra w „Galerii”. – Trudno mi zrozumieć taką postawę – mówi Joanna Orleańska.

Zdjęcie

Joanna Orleańska jako Róża z "Galerii" /fot  /AKPA
Joanna Orleańska jako Róża z "Galerii"
/fot /AKPA

Zdjęcie

Róża jest uległa wobec Jerzego
/Grzegorz Gołębiowski /ATM


Postać, którą gra Pani w serialu, idealnie odpowiada Pani fizjonomii. A jak jest pod względem charakteru?
- Róża jest uległa, pozwala Jerzemu (Andrzej Deskur) na takie, a nie inne traktowanie, ponieważ uważa, że zadaniem żony jest stać przy mężu. Jeśli chodzi o mnie, jestem zwolenniczką modelu partnerskiego. Rodzina to dla mnie priorytet. Gdyby zaszła potrzeba, walczyłabym o związek. Należę jednak do osób, które potrafią wyraźnie zakreślić granice. Dlatego jest mi trudno zrozumieć zachowanie moich bohaterek.

Pani Diana ze "Szpilek na Giewoncie" jest inna. Wyemancypowana, śmiało wyraża swoje poglądy.
- Dwie różne kobiety i dwie różne postawy. Diana demonstruje pewność siebie. Wyraża to zachowaniem, wyglądem. Ma świadomość swojej urody i wykorzystuje to w kontaktach z mężczyznami.

Zdjęcie

Na planie "Ostatniego piętra" Joannie Orleańskiej partnerował Janusz Chabior
/fot /AKPA

Niedawno zakończyła Pani zdjęcia do filmu fabularnego. Słyszałam, że jest to thriller psychologiczny? Szykują się niezłe emocje.
- Film "Ostatnie piętro" to ciekawy projekt. Z reżyserem, Tadeuszem Królem miałam okazję pracować wcześniej na planie "Zwerbowanej miłości". Teraz wcieliłam się w postać o podobnej konstrukcji psychicznej, co serialowa Róża z "Galerii". Za tło filmu posłużyły prawdziwe wydarzenia. Moja bohaterka to żona wysokiej rangi wojskowego, oddana mu bezgranicznie. Zanim się z nim związała, jej życie nie należało do łatwych. Jako nastolatka zaszła w ciążę i została porzucona. Człowiek, którego spotkała na swojej drodze, zajął się nią i jej córką. Z czasem na świat przyszły ich dzieci. Historia przybiera inny obrót, gdy mąż odkrywa nieprawidłowości w miejscu pracy. Mówi o tym otwarcie i zostaje usunięty, próbuje się go zastraszyć. W trosce o bliskich robi dziwne rzeczy. Staje się niebezpieczny dla siebie i rodziny.

Intensywnie Pani pracuje, znajduje Pani czas na relaks?
- Oczywiście! Są dni, kiedy mogę poleniuchować, ale wolę na przykład pograć w tenisa. Chodzimy na korty całą naszą trójką. Córka Tosia poznaje dopiero tajniki tego sportu, ale radzi sobie całkiem nieźle.

Rozmawiała Maria Ostrowska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama