Reklama

Plotkowanie o modzie

Środa, 11 stycznia 2012 (13:28)

Przez wiele lat Joanna Horodyńska sama była modelką. Te doświadczenia pomagają jej dzisiaj w pracy stylistki. Razem z Karoliną Malinowską bierze pod lupę polskich celebrytów.

Zdjęcie

  Joanna Horodyńska /AKPA
  Joanna Horodyńska
/AKPA

Wprogramie "Gwiazdy na dywaniku" ocenia Pani gwiazdy show-biznesu. To duża odpowiedzialność?

- Oczywiście. Każde słowo muszę wcześniej dobrze przemyśleć. Czasem bywają one mocne. Jednak zawsze podkreślam, że dotyczą tylko ubrania. To nie są opinie na temat danej osoby czy jej zachowania. Ja się tym nie zajmuję. Staram się też wykorzystywać zabawne gry słowne, jakich zwyczajnie używam rozmawiając z Karoliną. Pomysł programu zrodził się z naszego modowego plotkowania. To łagodzi ostrość słów i pokazuje, że trzeba mieć dystans.

Zauważa Pani oddźwięk, jaki powoduje ten program? Czy uwagi są przyjmowane?

- Tak. Ludzie na ulicy często mnie zaczepiają i bardzo pozytywnie do tego podchodzą. Mówią, że dobrze, iż tej albo tamtej gwieździe coś wytknęłyśmy, bo doprawdy fatalnie wyglądała. Same gwiazdy reagują różnie. Przynajmniej widzę, kto ma do siebie dystans.

Coraz częściej polskie gwiazdy wzorują się na zagranicznych celebrytach. Udają im się te stylizacje?

- Każdy ma swoje ideały, ikony, inspiracje. Niektórzy czerpią od innych gwiazd bezpośrednio, wręcz je kopiując, bo tak jest łatwiej. Inni natomiast sami stają się modowymi ikonami, tzw. trendsetterkami, bo mają do mody talent. Świat jest zróżnicowany pod każdym względem. Ja doceniam nawet idealną kopię. To też jest sztuka. Najtrudniej mają chyba gwiazdy estrady. Wymyślanie tych wszystkich przebieranek to niezwykła umiejętność. Doceniam pod tym względem Monikę Brodkę i Reni Jusis.

Czyje stylizacje uznałaby Pani za godne uwagi polskich gwiazd?

- Najważniejsze to Lilly Allen, Duffy, Kate Moss, Kylie Minogue, czy zmarła niedawno Amy Winehouse. Lubię miszmasz, to największa inspiracja.

To już trzeci sezon "Gwiazd na dywaniku". Jak układa się Pani współpraca z Karoliną Malinowską?

- Karolina to silna osobowość. Ja też nie należę do słabych. Upadam i szybko wstaję. Każda z nas ma coś mocnego do powiedzenia. Nasza współpraca polega na słuchaniu siebie, ale też na mówieniu tego, co nam w duszy gra. Bywa wybuchowo, ale bez tego nie byłoby nas tu, gdzie jesteśmy.

Rozmawiał Wojciech Skrok

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama