Reklama

"Pracuję 24 godziny na dobę"

Poniedziałek, 30 stycznia 2012 (14:33)

George Clooney posiada wszystkie atuty, by go z czystej zazdrości znienawidzić – jest nieziemsko przystojny, zmienia kobiety jak rękawiczki, zdobywa nagrodę za nagrodą, jest nie tylko utalentowanym aktorem, ale także całkiem niezłym reżyserem, a każdy jego film budzi megazainteresowanie widzów i krytyków.

Zdjęcie

    /AFP
   
/AFP

Z drugiej strony jest tak miły i ma taki dystans do siebie, że nawet porzucone przez niego kobiety nie mówią o nim złego słowa. Nie lubi go jedynie Angelina Jolie, którą irytuje, że jej partner, Brad Pitt, chętnie spędza czas z George’em. Ale cóż znaczy zdanie jednej kobiety wobec uwielbienia całego świata?

Być jak Ronald Reagan

A świat, szczególnie ten filmowy, lubi go doceniać. Clooney właśnie odebrał Złoty Glob za rolę w „Spadkobiercach”, a już przyznano mu nominacje do Oscarów – też za „Spadkobierców” i jako współscenarzyście wyreżyserowanych przez niego „Id marcowych”. W tym drugim filmie nie po raz pierwszy zajął się moralnie wątpliwym światem polityki. A że sam ma wyraźne poglądy i nie boi się ich głosić, prywatnie angażuje się w najróżniejsze akcje polityczne.

Cytat

- Która kobieta wytrzymałaby to, że non stop myślę o pracy?

Coraz częściej pojawiają się nawet pytania, czy nie chciałby spróbować sił w tej trudnej dziedzinie. A może nawet – jak inny aktor, Ronald Reagan – zostać prezydentem USA? – Za dużo kobiet, za dużo używek. Musiałbym chyba zacząć kampanię od oświadczenia: „Robiłem wszystko, wypiłem morze alkoholu. Teraz porozmawiajmy poważnie”. Myślicie, że byłby to dobry slogan wyborczy? – żartuje.

Zły ojciec, dobry kolega

Inną życiową rolą, przed podjęciem której się broni, jest rodzicielstwo. A przecież w „Spadkobiercach” znakomicie zagrał ojca wychowującego dorastające córki po śmierci ich matki. Tu może jednak warto się zastanowić, czy to, że do tej pory nie zdecydował się na założenie rodziny, nie jest słusznym wyborem. Nie dziwi się temu Amara Miller grająca jedną z jego filmowych córek. Aktorka otwarcie przyznała: – Powiem tylko, że nie byłby dobrym ojcem. George świetnie się bawi byciem dorosłym i nie wydaje mi się, by chciał mieć dzieci – powiedziała. Ale, chyba żeby gwiazdor nie miał jej za złe tych słów, zaraz potem rozpłynęła się w pochwałach na temat fantastycznej współpracy ze wspaniałym Clooneyem.

Piękny w każdym calu

Wydaje się, że z uwagi na pochwały, jakie słyszy na swój temat, miałby prawo do odrobiny pychy i zarozumialstwa. Nic bardziej mylnego! George nie żyje w przekonaniu, że jest półbogiem, a w dodatku sprowadza na ziemię kolegów po fachu, którzy często skarżą się, jaką ciężką pracą się zajmują. – Pracowałem na plantacji tytoniu w Kentucky – to była ciężka praca. Sprzedawałem ubezpieczenia, chodząc od drzwi do drzwi. Aktorstwo nie ma z tym nic wspólnego – twierdzi. A rzesza jego fanów rośnie…

Ewa Gassen-Piekarska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

TV14

Reklama