Reklama

Sebastian Wątroba. Glina z krwi i kości

Wtorek, 13 grudnia 2016 (15:39)

Jako nieustępliwy podinspektor Zimny prowadzi trudne śledztwa. Prywatnie Sebastian Wątroba wspiera akcje charytatywne, a wolny czas najchętniej spędza z rodziną. Czasem też wsiada na motocykl i jedzie przed siebie. Żeby pomyśleć.

Polubił Pan Arkadiusza Zimnego?

Tak, gdyż jest to glina z krwi i kości, który „z niejednego pieca chleb jadł”. Pracując w Wydziale Spraw Nierozwiązanych, prowadzi różne ciężkie śledztwa, jak choćby delikatną sprawę rzekomego samobójstwa przestępcy, w którą, jak wskazują ustalenia, zamieszany jest jego szef.

A on ceni swojego przełożonego, Edwarda Kubisa.

Kubis na pewno jest bardzo dobrym szefem i doświadczonym policjantem. Gra go Marek Włodarczyk, z którym praca na planie to czysta przyjemność. To dawny przyjaciel Zimnego z czasów szkoły policji w Szczytnie.

Czy któreś ze scen sprawiły Panu trudność?

Nie, bo spędziłem 10 lat na planie serialu „W-11 Wydział Śledczy”. To ponad 1250 dni zdjęciowych i 500 odcinków. Mam też doświadczenie zawodowe, które nabyłem, służąc w policji. Ale rola Zimnego jest wymagająca.

Czy serialowa rzeczywistość odbiega od pracy policjanta?

Trudno jest pokazać prawdziwą służbę w policji kryminalnej, chociaż są seriale czy filmy, w których dość dobrze udało się to zrobić. W tym programie mamy do czynienia z najtrudniejszymi przestępstwami. Ale to głównie żmudna praca operacyjna.

Wspomniał Pan o „W-11”. Czy granie w tamtej produkcji w jakiś sposób procentuje przy realizacji „Sprawiedliwych...”?

Na pewno zdobyłem doświadczenie przed kamerą. Natomiast praca w policji sprawiła, że byłem naturalny – w pierwszym roku tej produkcji reżyserzy wręcz musieli nas „ujarzmiać”, bo wiele czynności, jak na przykład pościgi i zatrzymania, wykonywaliśmy na sto procent.

Korzystając z okazji, chciałbym pozdrowić wszystkich widzów i fanów serialu „W-11”, a także Czytelników Tele Tygodnia, bo dzięki Wam przeżyliśmy wielką radość i zaszczyt dwukrotnie otrzymać Telekamerę. Było to dla nas ogromne wyróżnienie!

Udziela się Pan charytatywnie, wspierając najróżniejsze akcje. Skąd potrzeba pomocy innym?

Po prostu tak zostałem wychowany i nie uważam, żebym robił coś nadzwyczajnego. Jeżeli mogę swoim wizerunkiem wesprzeć jakąś charytatywną akcję, nie zastanawiam się.

Na pewno dzięki temu, że jestem rozpoznawalny, jest mi o wiele łatwiej zwrócić uwagę na potrzebę pomocy danej osobie czy też organizacji.

A jaki Pan jest prywatnie?

Jak każdy, mam domowe obowiązki, więc z przyjemnością rano pobiegnę do przedszkola, później wyskoczę na zakupy, chętnie coś ugotuję, sam albo wspólnie z żoną.

Pralka, odkurzacz i inne sprzęty domowego użytku to nie są moi wrogowie. (śmiech) Każdą wolną chwilę staram się spędzać z bliskimi. Uwielbiam też chodzić na basen albo na motocyklu wyskoczyć gdzieś za miasto.

Rozmawiał: KRAS

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama